Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okoliczności okolicy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okoliczności okolicy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 sierpnia 2022

Lipcowe opowieści i początek sierpnia

Jak ten zegar zwolnił. Czas płynie jakoś inaczej, kiedy za 44 minuty zaczynasz urlop*. Długo wyczekiwany urlop. Trudny czas za mną, trudne decyzje przede mną. Spróbuję się od tego odciąć i cieszyć się chwilami z Chłopakami. Na wszystko przyjdzie pora. A zanim ruszymy w drogę chcę choć krótko (a zobaczymy, jak wyjdzie) podsumować lipiec.

czwartek, 9 września 2021

1 września

 1 września za nami. O refleksjach związanych ze szkołą pisałam już w poprzednim poście, a dziś o miejscu, które odwiedziliśmy z tej okazji. Chcieliśmy spędzić razem czas w fajnych okolicznościach. Tak, żeby 1 września i początek szkoły, który się z tym wiąże kojarzył się Tygrysowi z czymś przyjemnym. Może to będzie taka nasza rodzinna tradycja? Jako, że wakacje minęły szybko i odbyliśmy kilka, krótszych bądź dłuższych wycieczek (ja zawsze mam niedosyt), nie odwiedźliliśmy miejsca, które wszyscy bardzo lubimy. Wizyta właśnie w środę miała tę zaletę, że nie było tam tłumów. W sezonie i w weekendy jest naprawdę sporo turystów, a zdecydowanie przyjemniej spaceruje się w ciszy i spokoju.

środa, 7 października 2020

Rycerz herbu Tygrys - zdobywca zamku w Liwie

Pierwszy był Egipt, potem dinozaury. Może nie chronologicznie, ale w takiej kolejności pojawiały się zainteresowania Tygrysa historią. Przyszedł czas na zamki, rycerzy, turnieje... Jednym słowem średniowiecze. Czytamy. Zmajstrowaliśmy tarczę i miecz z tektury. Z wycieczek przywieźliśmy drewnianą broń: miecz i łuk. Zdobyliśmy Górę Zamkową w Drohiczynie. Próbowaliśmy zdobyć zamek w Lublinie. Niestety ze względu na remonty weszliśmy tylko na wieżę. I czuliśmy niedosyt. Trzeba było w okolicy odnaleźć zamek.

piątek, 18 września 2020

Po drugiej stronie Bugu

Dziś dalsza część wycieczki wieńczącej wakacje. We wpisie o Drohiczynie (ZAPRASZAM) wspominałam o moim małym marzeniu. Zawsze chciałam zobaczyć drohiczyńską katedrę z drugiej strony Bugu. To pragnienie jest we mnie od kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu już lat. Wszystko za sprawą wielkiej sympatii do Drohiczyna i obrazu, który wisiał w domu moich dziadków. Panorama miasteczka w zimowej szacie z rzeką na pierwszym planie. Długo czekałam na realizację tego marzenia, a okazała się bardzo prosta. 

niedziela, 13 września 2020

Kajakiem przez Bug

Wakacje wypełniały nam wyjazdy w bliższą i nieco dalszą okolicę. Odkrywaliśmy znane nam i nowe zakątki Podlasia. Tak samo postanowiliśmy zakończyć ten czas, który był nam darowany. Zaplanowaliśmy krótki wypad do Drohiczyna. Co prawda to urokliwe miasteczko odwiedziliśmy całkiem niedawno (O TUTAJ :), ale jest to urokliwe miejsce to którego z chęcią wracamy. Mimo, że liczy sobie zaledwie 2000 mieszkańców, można w Drohiczynie spędzić naprawdę przyjemny czas. Oferuje coś dla małego i dużego, z piękną przyrodą w tle. I choć są rzeczy, które kłują w oczy (chociażby koszmarna zabudowa rynku), to widać, że włodarze dbają o turystów i z każdym rokiem atrakcji przybywa. Wróciliśmy do Drohiczyna po raz kolejny w tym roku za sprawą otwartego tuż po naszej wizycie w lipcu Nadbużańskiego Centrum Turystyki Kajakowej. 

poniedziałek, 7 września 2020

W poszukiwaniu lubelskiego koziołka

Muzeum Wsi Lubelskiej (relacja TUTAJ) było pierwszym punktem do zwiedzenia podczas naszej podróży do Lublina. Tygrys z niecierpliwością czekał jednak aż dotrzemy do centrum miasta. Oglądał wcześniej zdjęcia z naszego wyjazdu sprzed lat i koniecznie chciał odnaleźć lubelskiego koziołka. Po bezproblemowym zaparkowaniu udaliśmy się na poszukiwanie koziołka, który "zszedł" z herbu miasta.

sobota, 5 września 2020

Na lubelskiej wsi

Tygrysie wakacje obfitowały w wyjazdy po najbliższej okolicy. Nie oddalaliśmy się od domu więcej niż 50-60 kilometrów odkrywając uroki Podlasia. W ostatni piątek sierpnia postanowiliśmy ruszyć nieco dalej, do Lublina. Odległość podobna, jak do Warszawy, więc wiedzieliśmy, że możemy obrócić w jeden dzień i zobaczyć nowe dla Tygrysa miejsce. Z Tatą Tygrysa odwiedziliśmy Lublin i okolice 18 lat temu, chyba na przedostatnim roku studiów. Byliśmy ciekawi, jak miasto się zmieniło. I oczywiście chcieliśmy odkrywać jego uroki z Synkiem. Tygrys jest świetnym towarzyszem wypraw, tych mniejszych i dużych, ale źle znosi drogę. Brzmi znajomo? Zwyczajnie się nudzi, a śpi tylko w drodze powrotnej zmęczony wrażeniami. Na szczęście podróż do Lublina minęła w miarę szybko i bezboleśnie, choć już 10 km od domu pojawiło się znane wszystkim rodzicom pytanie: Daleko jeszcze? Daleko, ale przy dobrej lekturze czas upłynął w miarę szybko. 

poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Z wizytą u bocianów

Sierpień powitaliśmy w naszym ulubionym miejscu z ukochanymi bocianami. Co prawda te piękne ptaki co chwilę przelatują nad naszymi głowami przed domem. (czasami tak nisko, że mamy lekkie obawy), ale staramy się co roku odwiedzić Europejską Wioskę Bocianią w Pentowie kolo Tykocina. Lato bez wizyty w tym miejscu wydaje się takie... niepełne. Na szczęście Tygrys podziela naszą miłość do boćków i dobrze się czuje w Pentowie. 

wtorek, 11 sierpnia 2020

W krainie ziół i kwiatów

Patrząc na ostatnie wpisy sporo wycieczek za nami. Dziś wspomnienie kolejnej. Do miejsca, które od kilku lat odwiedzamy dość często. Ziołowy Zakątek został stworzony z pasji i widać to na każdym kroku. Poza tym lubimy miejsca, które się rozwijają. Miejsca, do których powracając odkrywamy coś nowego stworzonego z myślą o gościach, a nie potencjalnych zyskach. To się czuje. Poza tym dla mnie Koryciny to kolejne, po Drohiczynie (TU), wspomnienie licealnych czasów. W tej wiosce w środku gęstych lasów spędziłam dwa tygodnie wakacji, nieświadoma, że tuż obok pewien pasjonat zaczyna swoją działalność, która w tej chwil przerosła pewnie jego młodzieńcze marzenia.  Z pasji i miłości do ziół stworzył miejsce, które przyciąga tłumy.

sobota, 8 sierpnia 2020

W krainie dinozaurów

Jedną z pierwszych pasji Tygrysa, zaraz po starożytnym Egipcie, od dawna są dinozaury. Przeczytaliśmy sporo książek o tych prehistorycznych gadach i nadal czytamy. Pokolorowaliśmy wiele malowanek z wizerunkami dinozaurów. Jedną z naszych ulubionych rodzinnych gier jest Park Dinozaurów, a animacji - Dinopociąg. Wreszcie w pokoju Tygrysa zamieszkała całkiem niezła liczba dinozaurów figurek.

czwartek, 6 sierpnia 2020

U króla puszczy i w parku miniatur

Jest jedno miejsce w naszej okolicy, do którego zaglądamy regularnie. Wszystko za sprawą miłości Tygrysa do króla puszczy, która trwa od dawna. Synek jeszcze nie mówił, a na puszce ze złocistym trunkiem potrafił już rozpoznać muu i wcale nie chodzi o krowę, a o żubra. Zdecydowanie wolimy podglądać tego potężnego ssaka w naturze, ale póki co musimy poczekać aż Tygrys nieco podrośnie i z pewnością ponownie ruszymy na łowy. Póki co zostaje nam Rezerwat Pokazowy Żubrów.

sobota, 18 lipca 2020

czwartek, 16 lipca 2020

Tygrys na traktory

W ostatnią niedzielę czerwca zdobyliśmy historyczną stolicę Podlasia - Drohiczyn (zapraszam TU) i przenieśliśmy się 1000 lat wstecz. W pierwszą niedzielę lipca udaliśmy się w czasy zdecydowanie nam bliższe, na teren dawnego majątku hrabiów Starzeńskich w Ciechanowcu, gdzie obecnie znajduje się Muzeum Rolnictwa im. ks. K. Kluka. Co prawda do samego pałacu nie zajrzeliśmy, ale i tak było co oglądać. Dawkujemy sobie atrakcje. Poza tym obecna sytuacja sprawiła, że nie wszystkie ekspozycje były dostępne. Będzie okazja do powrotu. 

niedziela, 12 lipca 2020

Tygrys - zdobywca Góry Zamkowej

Pandemia pokrzyżowała nasze plany urlopowe. Ale podobno, co się odwlecze... Także Kraków i Pieniny odwiedzimy za rok. Tego lata postanowiliśmy jeździć po najbliższej okolicy. Całkiem niedaleko od naszego miasteczka jest sporo do zobaczenia. W większości miejsc już byliśmy, ale teraz będziemy je zwiedzać wspólnie z Tygrysem. A muszę przyznać, że Synek jest doskonałym towarzyszem wycieczek. 

poniedziałek, 10 września 2018

Morze na Podlasiu? Czemu nie?

W związku z tym, że nasze możliwości wyjazdowe w tym roku są ograniczone, szukamy atrakcji dla Tygrysa w najbliższej okolicy. Miejsca, do których zwykle jeździmy trochę nam się opatrzyły, więc poszukiwaliśmy nowych. Już od dłuższego czasu Tygrys dopominał się o wyjazd do Parku Morza, więc pewnej niedzieli wyruszyliśmy “nad morze”.

wtorek, 21 sierpnia 2018

Miodobranie 2018

Budowa trwa, a w związku z tym nasze możliwości wyjazdowe są ograniczone. Tata Tygrysa po całym tygodniu jest tak zmęczony, że w niedzielę zwyczajnie nie chce nam się ruszać z domu. Są jednak takie imprezy, na których jesteśmy od kilku już lat i w tym razem nie mogliśmy się nie pojawić. Tygrys miał opory, bo jedyne co zapamiętał z zeszłego roku to baby tj. zespół ludowy składający się z pań w pewnym wieku o wątpliwym talencie wokalnym. A że Synek na pewne dźwięki jest wrażliwy, to skojarzył sobie Tykocin właśnie z owymi paniami i jechać nie chciał. Ale rodzice potrafią zachęcić opornego Szkraba. Zaplanowaliśmy dzień tak, żeby każdy miał jakąś atrakcję. Rano - poranek w kinie ze “Strażakiem Samem” (to już drugie wyjście Tygrysa na seans :), a dla nas XIX Biesiada Miodowa w Tykocinie. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie zmęczenie, które dopadło Młodzieńca. Atrakcje powinny były być jednak w odwrotnej kolejności. Wtedy z pewnością Synek miałby więcej sił. Ale nie było tak źle…

środa, 15 sierpnia 2018

Długo wyczekiwani goście i okoliczności okolicy

Jest takie miejsce w naszej okolicy, w którym zobaczycie tablice rejestracyjne z całej Polski i spoza jej granic. Miejsce, które jest obowiązkowym punktem podczas zwiedzania Podlasia. Miejsce, do którego zawsze zabieramy naszych gości. Przyznaję, że nam już trochę spowszedniało, ale za sprawą pewnej blogowej Rodziny, a przede wszystkim naszych Dzieci, mogliśmy je odkryć na nowo. Zanim zdradzę co to za miejsce, słów kilka o tym ważnym dla nas spotkaniu.

poniedziałek, 4 września 2017

Nasz ulubiony białostocki akcent

Mama/tata opowiedz mi o… słyszymy kilka razy dziennie. Doszło nawet do tego, że Tygrys prosi, żebyśmy opowiadali jednocześnie. Nie na zmianę (co jeszcze jest możliwe i nadaje dynamiki całej opowieści), a w tym samym momencie. To z kolei jest nieco trudne, wszak opowiadanie to nie kołysanka, którą można śpiewać razem.

wtorek, 22 sierpnia 2017

O imprezie, która się skończyła, zanim się zaczęła i bocianach

Co roku w drugiej połowie sierpnia Tygrysia rodzina udaje się na miodobranie. Zapotrzebowanie jest spore, odkąd zgodnie z zasadą kto z kim przystaje, złoty przysmak zaczęła pochłaniać Mamatu. 6 litrowych słoików to niezbędne minimum. Mamy to szczęście, że nieopodal, w uroczym Tykocinie (a tydzień później w równie pięknym Kurowie) odbywają się biesiady miodowe. Co prawda i na lokalnym ryneczku miodów nie brakuje, ale na wspomnianych imprezach wybór jest naprawdę ogromny. Nie ma chyba rośliny, z której nektaru miód nie znalazłby się u pszczelarzy, którzy licznie przybywają na Podlasie. Czekaliśmy na biesiadę od kilku tygodni, bo zeszłoroczne zapasy już nam się wyczerpały. W sobotę ruszyliśmy na miodobranie…

sobota, 27 sierpnia 2016

Miodobranie

Jakże wielkie było zdziwienie Tatau, gdy pewnego weekendowego poranka zobaczył dno w słoiku z miodem. Jak nigdy, zapasy skończyły się dość wcześnie. A to za sprawą pozostałej części plemienia, która raczyła się złotym przysmakiem. To, że Tygrys jest uzależniony od miodu, wiadomo od dawna. Biz bzi z bułą jadłby na okrągło. Ale Mamatu, wcinająca miód… To trudno pojąć. Tatatu nie pozostało nic innego, jak zabrać rodzinę na miodobranie i zaopatrzyć się w kilka słoików.