poniedziałek, 10 września 2018

Morze na Podlasiu? Czemu nie?

W związku z tym, że nasze możliwości wyjazdowe w tym roku są ograniczone, szukamy atrakcji dla Tygrysa w najbliższej okolicy. Miejsca, do których zwykle jeździmy trochę nam się opatrzyły, więc poszukiwaliśmy nowych. Już od dłuższego czasu Tygrys dopominał się o wyjazd do Parku Morza, więc pewnej niedzieli wyruszyliśmy “nad morze”.

Nieopodal Białegostoku, kilkaset metrów od drogi, za lasem w miejscowości Dorożki znajduje się Park Edukacyjno - Rekreacyjny Morza Lądy Oceany. Skręcając z drogi asfaltowej, cierpliwie podążajcie tą żwirową. Nas niejednokrotnie korciło, żeby skrócić sobie jazdę, bo mieliśmy wrażenie, że jedziemy w szczere pole. Na szczęście trzymaliśmy się ustalonej trasy. Obawiam się, że jakbyśmy zjechali w bok, mielibyśmy zapewnionych więcej atrakcji, choć wątpliwych.Także cierpliwości. Prowadzący Park zapunktowali u mnie umieszczając na stronie prośbę o wolną jazdę ze względu na bezpieczeństwo zwierząt i komfort życia okolicznych mieszkańców. Niby prosta sprawa, ale niestety coraz więcej jest takich turystów, którym o tak oczywistych rzeczach trzeba przypominać.  

Park jest położony w pięknej okolicy, wśród pól i lasów, ale w wietrzny, acz słoneczny dzień na tej otwartej przestrzeni, było nam trochę nieprzyjemnie. Ale w sumie ten wiatr we włosach kojarzy się trochę z morzem. Do tego szum fal (co prawda z odtwarzacza) i czujemy się prawie, jak nad morzem. Prawie, bo brakuje tylko plaży i fal. Ale jadąc do Parku Morza nie oczekiwaliśmy, że raptem ktoś przelał wodę z Bałtyku w okolice Białegostoku i usypał kawał plaży. Park oferuje inne atrakcje związane tematycznie z morzem, które zarówno nam, jak i Tygrysowi przypadły do gustu.

Przede wszystkim Park Makiet Zwierząt - ścieżka z figurami morskich zwierząt naturalnej wielkości, która spodobała się trzem pokoleniom tygrysiej rodziny. Zobaczycie tu żółwia, który zająłby sporą część przydomowego ogródka, delfina butlonosego, narwala, wieloryba i … rekina. Ten ostatni sprawił, że szczególnie Tygrysowi serce zaczęło mocniej bić. Synek ma ogromną wyobraźnię, a do tego tak samą wielką wrażliwość i mieliśmy kłopot, żeby wytłumaczyć Mu, co to za nogi wystają z paszczy drapieżnika. Nie było mowy o zdjęciu z rekinem, a tłumaczenie, że do rybi dentysta, na nic się zdały.







Atrakcją był również osiadły na mieliźnie kuter rybacki, który można było obejrzeć z każdej strony, wejść pod pokład, zasiąść za sterami. Dzięki zwiedzaniu łajby, udało się namówić Tygrysa na minirejs statkiem patrolowym po niewielkim zbiorniku wodnym “Oceanie Wesołym”. Mogłoby się wydawać - żadna atrakcja, ale dla naszego Synka, który wszystkiego się boi, była to świetna przygoda. Takie oswojenie z morzem, statkiem, przestrzenią. Nasz Młodzieniec nie skorzystał, ale inne dzieciaki miały frajdę, kiedy przez chwilę mogły posterować statkiem.


Nam, rodzicom i dziadkom Tygrysa, spodobało się niecodzienne muzeum, bo w muzeum w stodole jeszcze nie byłam. Miało to swój urok, a do tego ciekawe eksponaty związane z tematyką marynistyczną. Choć jeszcze bardziej przypadły nam do gustu akwaria z żółwiami, rakami i ślimakami afrykańskimi.

Dla dzieci znajdzie się w Parku jeszcze sporo innych atrakcji. Oczko wodne, w którym raz na jakiś czas można karmić złote rybki, spełniające życzenia. Plac zabaw. Piłki. Basen. Starsi w tym czasie mogą odpoczywać na leżakach na trawce.

Miejsce ma potencjał. Można spędzić w nim sporo czasu, spacerując, korzystając z atrakcji czy zwyczajnie odpoczywając na łonie przyrody, wsłuchując się w szum fal i śpiew ptaków, niczym w piosence Czerwonych Gitar. Ważne tylko, żeby twórcy nie rozmienili się na drobne i trzymali obranej linii. Mam nadzieję, że Park wzbogaci się o nowe figury i kolejne atrakcje związane z morzem. Na ten moment nie bardzo rozumiem umieszczania tam figur słonia, krokodyla, a tym bardziej plastikowej krowy, którą można doić. Wiem - coś fajnego, ale taką krowę można spotkać na okolicznych festynach. Niech to będą figury związane z morzem. Tak, jak pirat czy latarnia morska. To jest naprawdę fajne i jeszcze sporo można tu zrobić. Sama nie lubię też wszechobecnych dmuchańców i różnych dziwnych pojazdów, ale wiem, że społeczeństwu  to się podoba i Park wychodzi im naprzeciw. Tylko jedna uwaga dla organizatorów (może dotrą tu do nas) - tyrolka, która przecina trakt spacerowy. Staraliśmy się pamiętać o tym, a o mało nie zderzyliśmy się ze zjeżdżającym chłopcem. Babcia w ostatniej chwili nas zatrzymała. Może warto pomyśleć o przeniesieniu jej w inne miejsce, gdzieś z boku. To takie nasze spostrzeżenia, ale jedno jest pewne… za rok wrócimy, żeby sprawdzić co nowego przez zimę przygotowali nam twórcy Parku.

Dodam jeszcze, że w tym wszystkim czuć pasję… Podczas naszego pobytu pojawiał się Pan Kapitan - podejrzewam, że twórca i pomysłodwaca całego zamieszania. Widać, że pozytywnie zakręcony, bo tylko ktoś taki na wsi wśród łąk i lasów na odległym od morza Podlasiu, mógł stworzyć taką atrakcję. Pan Kapitan sterował statkiem, karmił z dziećmi rybki… Na każdym kroku czuć było radość z tego, co robi i sporą dawkę pozytywnych emocji w stosunku do dzieci. Tak trzymać!

PARK MORZA... ZAPRASZAM TU

18 komentarzy:

  1. Fajnie tam.. to super, że zabieracie tego małego przystojniaka na takie wycieczki :) Ściskam mocno i pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staramy się, choć możliwości dość mocno ograniczone. Czasowe i finansowe też. Ale w pobliżu miejsc do obejrzenia nie brakuje.

      Usuń
    2. Ale liczą się Kochana chęci i to, że jednak chcecie i znajdujecie ten czas.. ;) ściskam mocno:*

      Usuń
    3. W taką pogodę szkoda siedzieć w domu.

      Usuń
  2. Super miejsce do zwiedzania, dla dzieci idealne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla dzieci idealne, a i my miło spędziliśmy czas.
      Serdeczności

      Usuń
  3. Bardzo fajne miejsce 😊 Macie fajne wspomnienia, a synek rośnie Wam w oczach 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Tylko ja nie widzę, że rośnie 😊

      Usuń
  4. O masz! O tym miejscu pojęcia nie miałam. Widać nadal w okolicy są miejsca, których nie odkryliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze jedno na oku, ale to już w przyszłym roku. Nawet mi się zrymowało :)

      Usuń
  5. Muzeum stodoła? Figury zwierząt, woda, dla mnie bomba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie bomba wodna też by się znalazła :)

      Usuń
  6. Fajne miejsce na wycieczkę z maluchem, zawsze to coś innego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajne mejsce! Potworki bylyby zachwycone! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, świetne. My mamy co prawda morze niemal na wyciągnięcie ręki, ale Lilce na pewno by się tam spodobało!
    Z tą tyrolką to faktycznie słabo. Może pomyślą!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ładne miejsce. Nie byliśmy tam, ale może kiedyś? Widzę, że może być ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  10. My bylismy w tym roku w podobnym, w Rewalu, w Parku Wieloryba. Choc Wasze wsrod lasow z pewnoscia wieksza atrakcja i stworzone z wyobraznia :)

    OdpowiedzUsuń