środa, 22 stycznia 2020

Bożonarodzeniowe abecadło. S, Ś, T jak...

Miniony tydzień upłynął nam pod znakiem emocji przed zbliżającą się uroczystością z okazji dnia babci i dziadka w przedszkolu. Stres, smutek, strach. Trudności przy rozstaniu. Do tego intensywne dni, co spowodowało, że w domu byliśmy gośćmi. Nie dziwię się rozgoryczeniu Tygrysa, kiedy jednego wieczoru w złości, rzucił mi, że po co ludzie budują domy, skoro w nich tylko jedzą kolację i nocują. Cóż... Sporo w tym racji. Na szczęście taki zamęt zdarza się nam raz na jakiś czas. W takich momentach cenię sobie chwile, które mamy dla siebie, nawet jeśli są to dwie - trzy godziny przed snem. Nie wyobrażam sobie codziennych zajęć dodatkowych, późnych powrotów niemal każdego dnia, a wiem, że wielu przedszkolaków już tak ma. My nie zawsze po pracy mamy siły na szaleństwa i jakieś szczególne aktywności, ale staramy się być, towarzyszyć i wspierać. Ciągle się tego uczymy, ale wierzę, że Tygrys to czuje. Wspomniana uroczystość nie była łatwa dla Niego. Wiele kosztowało naszego Synka, by stanąć przed tłumem (kilkadziesiąt osób to już tłum dla wrażliwego pięciolatka) i wyrecytować swoje kwestie. Powiedział je bez podpowiedzi, głośno, wyraźnie, ale wiem ile kryło się za tym emocji. Wzruszyłam się ogromnie, ale cieszę się, że przed feriami mamy to za sobą. 

wtorek, 14 stycznia 2020

Serce nasze

Jak dziś pięknie…✲ Na zewnątrz słońce. Sztuczne oświetlenie jest zbędne, bo to naturalne zalewa dom. Rzuca promienie na ścianach. Spektakl, na który nie mogę się napatrzeć. Sprzyjające okoliczności do napisania zaległego, ale ważnego dla mnie wpisu. Jeszcze tylko narzucę kocyk na plecy, zaparzę herbatę, zamykam oczy i ...

poniedziałek, 13 stycznia 2020

Bożonarodzeniowe abecadło. P jak... R jak

Dość intensywna niedziela za nami. Tyle rzeczy udało nam się zrobić. W miarę spokojnie wyszliśmy do kościoła, gdzie oczywiście usadowiliśmy się najbliżej szopki. Stąd mieliśmy dobrą miejscówkę do jasełek, które odbyły się po mszy. Tygrys oglądał pierwszy raz i bardzo Mu się podobało. Bardzo też przeżył występ jednego z króli, który zapomniał swojej kwestii. Dla Młodego to dobra nauka w kontekście zbliżających się występów. Każdemu może się zdarzyć, a świat od tego się nie zawali, choć wyobrażam sobie, że dla dziecka taka wpadka, znczy wiele. Do południa udało nam się jeszcze zrobić dwie literki, pójść na spacer, a po obiedzie przyjąć gości. A wieczorem kolejna przyjemność. Glina i rodzina. Sporo tych aktywności za nami. I jeszcze wieczór w cieniu powrotu do przedszkola. W tym tygodniu mamy dobrą kartę przetargową. Ostatni tydzień, a potem ferie. 

niedziela, 12 stycznia 2020

Bożonarodzeniowe abecadło. O jak...

I stało się. Za nami pierwszy dzień bez literki. W piątek w związku z dodatkowymi zajęciami Młodego, bardzo późno wróciliśmy do domu i wystarczyło nam czasu jedynie na kolację i książki. Literkę "O" musieliśmy przełożyć na sobotę. Ale ciśnienia nie ma. I tak jestem szczęśliwa, że dotarliśmy tak daleko. Nie spodziewałam się takiego zaangażowania Tygrysa. Byłam przekonana, że po kilku dniach będzie miał dość. Tymczasem wciągnął się do tego stopnia, że wyraził chęć tworzenia kolejnego alfabetu. Zwierzątkowego. Zaproponowaliśmy słowa po angielsku, żeby nie było tak prosto i Młodzieniec chętnie na to przystał. Także zapowiada się, że blog naprawdę odżyje, a mnie bardzo cieszą te zapiski z naszej codzienności. Po to właśnie założyliśmy bloga. 

sobota, 11 stycznia 2020

Bożonarodzeniowe abecadło. N jak...

Siedzę i wpatruję się w ilustrację z N i jakoś trudno mi dziś zabrać się za te kilka słów. Za nami dzień pełen emocji i niekoniecznie pozytywnych. Smutek związany z rozstaniem w przedszkolu. Łzy. Chwila spokoju w zabawie z Tatą i działaniach z Mamą. I wreszcie bardzo trudny wieczór. Pełen złości, smutku, strachu, łez... 

piątek, 10 stycznia 2020

Bożonarodzeniowe abecadło. M jak...

Są takie literki, a raczej skojarzenia, na które czeka się bardziej, niż na inne. Tak było właśnie z M. Pierwsza i chyba najbardziej oczywista myśl to... Maryja. Co prawda pojawiła się już w naszym alfabecie przy okazji F, ale dziś miała swoją własną literkę. M jak Maryja.

czwartek, 9 stycznia 2020

Bożonarodzeniowy alfabet. Ł jak...

Ależ miałam cudny poranek, pomijając zmywarkę, która głośno dała znak, że skończyła pracę i budzik chwilę później. Obudził mnie Tygrys całusem i już Go nie było w łóżku. Takie rzeczy to nie u nas. Pewnie mina Taty Tygrysa była bezcenna, jak zobaczył przebiegającego Mu pod nogami Szkraba, którego zwykle trzeba dość długo budzić. Cóż... wizja pobytu u babci, a nie w przedszkolu, robi swoje.