środa, 28 października 2020

Maciupinka. Książki mego dzieciństwa #5

Przed trzema lata popełniłam kilka wpisów z serii "Książki mego dzieciństwa" (ZAPRASZAM). Podzieliłam się tytułami, które zapadły mi w pamięć i które mamy w domowej biblioteczce. Sporo się zachowało, kilka wiedziona sentymentem kupiłam dla Tygrysa. Miałam zamiar dzielić się tymi tytułami tu na blogu kontynuując cykl, ale wiadomo... brak czasu robi swoje. Ostatnio za sprawą książki Barbary Gawryluk "Ilustratorki, ilustratorzy. Motylki z okładki i smoki bez wąsów"  chętnie przenoszę się w lata dzieciństwa, a towarzyszy mi w tym Tygrys. Choć muszę się przyznać, że minęło trochę czasu zanim dał się wciągnąć w książeczki z czasów dzieciństwa swoich rodziców i dziadków. Inny język, niezrozumiałe dla obecnego Pięciolatka realia. Mniej krzykliwa i kolorowa szata graficzna. Teraz podczas wieczornego czytania zawsze mamy tytuł 40+ lub około tego. Aktulanie towarzyszy nam Plastuś. 

środa, 21 października 2020

Mamusiu, czy tamta Pani mnie kochała?

Raz po raz powraca w naszym domu rozmowa na temat fotelika samochodowego. Przypomnę, że Tygrys ma fotelik RWF, czyli tyłem do kierunku jazdy. Naszym zdaniem najlepszy wybór, zwłaszcza, że samochód mamy taki, a nie inny. Synek jeździ w nim od dawna i jeszcze trochę pojeździ. Rośnie niezbyt szybko i brakuje Mu parę kilogramów i centymetrów do zmiany sprzętu. Przyznaję, że były momenty, kiedy po kolejnej rozmowie i płaczu, chcieliśmy się złamać i fotelik wymienić. Ale za każdym razem po przemyśleniach stwierdzaliśmy, że nie będziemy wymieniać czegoś co jest bezpieczne, sprawdzone i ciągle sprawne. 

sobota, 17 października 2020

Nasza codzienność. Pierwsza połowa października

Październik oznacza jedno - jesień. Faktycznie niemal z dnia na dzień widać, jak przybywa kolorów. Coraz mniej zieleni na drzewach. Więcej żółci, pomarańczu, brązu. Oczywiście najpiękniejsza jest ta pora roku w wydaniu złota polska jesień, ale ja lubię ją niezależnie od aury. Więcej czasu możemy spędzić razem w domu, choć moje ulubione aktywności na jesienny czas rozmijają się z potrzebami Tygrysa.

niedziela, 11 października 2020

Pomocne elfy... O wdzięczności

Ktoś mądry powiedział kiedyś, że potrzebujemy tylko trzech rzeczy, żebyśmy byli szczęśliwi, trzech rzeczy, za które możemy być naprawdę wdzięczni: czegoś do zrobienia, kogoś, kogo się kocha, i czegoś, na co się czeka. 

środa, 7 października 2020

Rycerz herbu Tygrys - zdobywca zamku w Liwie

Pierwszy był Egipt, potem dinozaury. Może nie chronologicznie, ale w takiej kolejności pojawiały się zainteresowania Tygrysa historią. Przyszedł czas na zamki, rycerzy, turnieje... Jednym słowem średniowiecze. Czytamy. Zmajstrowaliśmy tarczę i miecz z tektury. Z wycieczek przywieźliśmy drewnianą broń: miecz i łuk. Zdobyliśmy Górę Zamkową w Drohiczynie. Próbowaliśmy zdobyć zamek w Lublinie. Niestety ze względu na remonty weszliśmy tylko na wieżę. I czuliśmy niedosyt. Trzeba było w okolicy odnaleźć zamek.

niedziela, 4 października 2020

Wrzesień małego czytelnika

Wrzesień przyniósł zmiany w lokalnej bibliotece. Wreszcie jest dostęp do księgozbioru, oczywiście przy zachowaniu reżimu sanitarnego. My co prawda w dalszym ciągu zamawiamy książki przez interent, ale to jakiś powiew normalności. A jak w zasięgu wzroku zdarzy się książka warta uwagi to dokładamy do zamówienia. Panie pozwalają nam wypożyczać książki bez limitów, więc wracamy z biblioteki z pełnymi torbami. Po kilka książek na koncie mamy, taty, Tygrysa oraz babci i stosik jest spory. Wspomnę jeszcze, że Tygrys dostał wreszcie dyplom Małego Czytelnika w ramach ogólnopolskiej kampanii "Mała książka - wielki człowiek". Nie spodziewałam się tylu przeczytanych książek. Zdarzało się, że Tygrys często skracał wieczorne czytanie. Zmęczenie i poprzedszkolny stres zrobiły swoje. Poza tym sporo mieliśmy w stosiku obszernych książek, które zniechęcały Tygrysa, ale ostatecznie udało nam się je doczytać. Poza tym Chłopak chętnie czytał wieczorem nam, co skracało czas na inne lektury. Ale trafiliśmy na kilka perełek (chociażby nr 25). 

środa, 30 września 2020

Nasza codzienność: druga połowa września

Drugą połowę września rozpoczęliśmy z katarem. Na szczęście już w środę Tygrys pomaszerował do przedszkola. Przez trzy dni wsparła nas babcia. Jak dobrze, że jest i ma siły/chęci by nas wspomóc. Obawiam się, że będziemy tej pomocy potrzebować w tym roku. Tylko jak to się ma to wytycznych, żeby nie zostawiać dzieci pod opieka osób 60+. Trudne to wszystko. Sami też weszliśmy w drugą połowę września tacy byle jacy. Zmęczeni, osłabieni, na granicy choroby. Wspomagaliśmy się różnymi środkami, żeby nie polec. I udało się. Póki co cała trójka się trzyma i oby jak najdłużej. W obecnych czasach każdy ukończony tydzień w przedszkolu to sukces. Już usłyszeliśmy o pierwszej szkole w najbliższej okolicy, która przeszła na zdalne nauczanie.