Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki mego dzieciństwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki mego dzieciństwa. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 października 2020

Maciupinka. Książki mego dzieciństwa #5

Przed trzema lata popełniłam kilka wpisów z serii "Książki mego dzieciństwa" (ZAPRASZAM). Podzieliłam się tytułami, które zapadły mi w pamięć i które mamy w domowej biblioteczce. Sporo się zachowało, kilka wiedziona sentymentem kupiłam dla Tygrysa. Miałam zamiar dzielić się tymi tytułami tu na blogu kontynuując cykl, ale wiadomo... brak czasu robi swoje. Ostatnio za sprawą książki Barbary Gawryluk "Ilustratorki, ilustratorzy. Motylki z okładki i smoki bez wąsów"  chętnie przenoszę się w lata dzieciństwa, a towarzyszy mi w tym Tygrys. Choć muszę się przyznać, że minęło trochę czasu zanim dał się wciągnąć w książeczki z czasów dzieciństwa swoich rodziców i dziadków. Inny język, niezrozumiałe dla obecnego Pięciolatka realia. Mniej krzykliwa i kolorowa szata graficzna. Teraz podczas wieczornego czytania zawsze mamy tytuł 40+ lub około tego. Aktulanie towarzyszy nam Plastuś. 

środa, 27 września 2017

Książki mego dzieciństwa #4. Książka aktywizująca dla dzieci z PRL-u. Czemu nie?

Za chwilę koniec września. Dobrze, że w porę zorientowałam się, że to ostatnia środa miesiąca, a ja nie popełniłam wpisu z cyklu “Książki mego dzieciństwa”. Stąd dziś przybywam z kolejnym książkowym wspomnieniem.

środa, 23 sierpnia 2017

Książki mego dzieciństwa: Lato

Tegoroczne lato nas rozpieszczało (tak, tak :). Chwilowo mamy pogorszenie pogody, ale wierzę, że piękne dni jeszcze wrócą. Co prawda lato nie jest moją ulubiona porą roku (czekam na jesień), ale z przyjemnością łykam naturalną witaminę D, wsłuchuję się w wieczorne granie świerszczy, cieszę oczy zielenią za oknem (nie ma to jak natura w ramie okiennej).

środa, 28 czerwca 2017

Książki mego dzieciństwa #2. Bór i Gaik

Co prawda lato się rozgaszcza, ale u nas za oknem aura wiosenna. Stąd dziś będzie o książeczce mego dzieciństwa traktującej o porze roku, która powoli staje się wspomnieniem. Książeczce, którą mam w swojej biblioteczce od zawsze (wszak jest niewiele młodsza ode mnie), ale zupełnie nie pamiętałam jej treści. Podejrzewam, że to za sprawą szaty graficznej, która nie jest zbyt pociągająca dla najmłodszych, choć z tego co pamiętam zawsze fascynowały mnie skrzaty na okładce. Książka wygląda na nieco sfatygowaną, więc z pewnością była w użyciu, ale nie mogłam sobie przypomnieć zupełnie nic, poza imionami głównych bohaterów. Tym chętniej zajrzałam do środka.

środa, 14 czerwca 2017

Książki mego dzieciństwa #1

Już dawno nie uzupełniałam Tygrysiej biblioteczki, choć samo przeglądanie nowości dla najmłodszych sprawia mi ogromną przyjemność. Takie hobby. Książki towarzyszyły mi od zawsze. Rodzice w miarę możliwości dbali o moją dziecięcą biblioteczkę. Był nawet moment, że chciałam zostać bibliotekarką. Po tych dziecięcych marzeniach został nawet ślad w książeczkach. Nie, nie zniszczyłam żadnej, ale czasami, jak przeglądam te swoje “starocie” to wypada z nich mini karta biblioteczna z numerem inwentarzowym. W tym momencie doceniam naturę chomika mojej mamy. Dzięki temu większość moich książek zachowała się do dziś. Dawno do nich nie sięgałam. Pomyślałam, że warto odkurzyć te stare tytuły i podzielić się z Wami.