wtorek, 9 maja 2017

1988. Rok mojej wielkiej przygody

W życiu każdego z nas są daty, o których pamiętamy, które mniej lub bardziej uroczyście świętujemy. Urodziny, imieniny, rocznica ślubu, narodziny dzieci. Jako chrześcijanie też mamy kilka takich ważnych dat: Chrztu Świętego, Pierwszej Komunii Świętej czy Bierzmowania. Mam wrażenie, że dość często o nich zapominamy, a powinniśmy je celebrować, jak wspomniane uroczystości.


Maj (dla innych czerwiec) jest miesiącem pierwszych komunii świętych w naszych parafiach, rodzinach. Za sprawą czekającej nas za dwa tygodnie uroczystości, uświadomiłam sobie, że za rok, właśnie w maju, minie 30 lat od tego ważnego dla mnie wydarzenia. Do dziś pamiętam czas przygotowań, a szczególnie ten najważniejszy dzień. Dzień przyjęcia Jezusa do serca. Dzień żywy w pamięci do dziś.

Tak, jak wspomniałam za dwa tygodnie będziemy przeżywać Ten dzień z Chrześniaczką Męża. Prezent już czeka, ale zależało nam jeszcze na upominku, który podkreśli religijny charakter uroczystości. Tu z pomocą przyszło Wydawnictwo Promic i książka ks. Olgierda Nassalskiego Rok wielkiej przygody. Książka, która opatrzona osobistą dedykacją będzie świetną pamiątką i nie pozwoli stracić z oczu tego, co najważniejsze.


Rok wielkiej przygody przywołał wspomnienia osobistego doświadczenia Komunii Świętej, ale również spowodował, że wybiegłam myślami w przyszłość, do momentu przyjęcia sakramentu przez naszego Synka. Z każdą kolejną stroną uświadamiałam sobie, że właśnie tak, jak w opowiadaniach, chciałabym przeżywać czas przygotowań mojego Synka do tego ważnego Dnia. Uderzyło mnie zaangażowanie wszystkich, którzy powinni się włączyć: rodziców, dziadków, katechetów i duchownych. To jest to. Współpraca wszystkich tak ważnych w życiu dziecka osób. Osób reprezentujących różne stany, wiek, dających od siebie coś innego, wartościowego. Bez oglądania się na innych i odsuwania od siebie odpowiedzialności. Za to z ogromną delikatnością, zrozumieniem, nie narzucaniem się. Przy takim wsparciu ze strony dorosłych dla każdego dziecka dzień I Komunii Świętej będzie z pewnością dniem niezwykłym i głęboko przeżytym.


Tak przeżył swoją uroczystość bohater książki - Tomek. Chłopiec, jak inni w jego wieku. Sympatyczny, acz czasem brojący. Dokuczający siostrze, rówieśnikom czy zwierzakom, sprawiający przykrość rodzicom, ale jednocześnie dostrzegający popełniane przez siebie błędy. I co najważniejsze, potrafiący się do nich przyznać nie tylko przed sobą, ale również (co jest chyba najtrudniejsze) przed innymi i naprawić wyrządzone krzywdy. Na kolejnych stronach obserwujemy zmiany w Chłopcu, na które wpływ miała z pewnością katecheza, ale również wsłuchiwanie się w siebie. Nie bez znaczenia jest też przykład rodziców. Ojca przyjmującego na Wigilię samotnego znajomego. Mamy opiekującej się starszą sąsiadką. Obojga rodziców troszczących się o dziadków Tomka. Wreszcie dbających o wspólną rodzinną modlitwę, czytanie słowa Bożego i uczestniczenie w Eucharystii.


Rok wielkiej przygody jest dla Tomka czasem dojrzewania do sakramentu i  zrozumienia jego wagi. Czasem odkrywania obecności Boga w codzienności, w bliźnich. Boga, który nie jest jakimś odległym bytem, ale kimś bliskim, obecnym tu i teraz. Bogiem pełnym miłości i miłosierdzia. Rok wielkiej przygody jest czasem przemiany serca. Przemiany, która jest widoczna nawet na zewnątrz. Nie bez powodu siostra Tomka - Kasia stwierdza, że jest on jakby “świecący”. Niesamowite jest dla mnie to dziecięce dążenie do doskonałości i zawód, kiedy Bohater nie widzi aureoli nad głową w swoim odbiciu w lustrze.


Właśnie - Kasia - bohaterka drugiego planu. Rok młodsza siostra naszego Pierwszokomunisty, ale równie głęboko przeżywająca jego przygotowania do sakramentu. Autor świetnie opisał relacje rodzeństwa. Myślę, że wielu z nas to zna. Kłótnie, a nawet rękoczyny z bratem czy siostrą. I tym dwojgu to się zdarza, ale widać, jak wielkim są wsparciem dla siebie i jak budujący jest dla nich przykład drugiego.


Rok wielkiej przygody będzie świetnym prezentem z okazji Pierwszej Komunii Świętej, ale polecam ją (chyba jeszcze bardziej, o czym świadczy przykład Kasi) dla dzieci, które lada moment rozpoczną swój czas wielkiej przygody. Dla najmłodszych, którzy przystąpią do sakramentu w przyszłym roku. To z pewnością pozwoli przeżyć ten czas jeszcze intensywniej i głębiej. Książka jest bardzo pojemna. Kilkadziesiąt opowiadań spokojnie wystarczy na czas przygotowań dzieci do sakramentu.  37 tekstów do rozważania na 37 tygodni poprzedzających ten szczególny Dzień. Rok wielkiej przygody traktuje nie tylko o kwestiach związanych z wiarą, ale porusza szereg ważnych problemów - choroby i śmierci (także rówieśników), sieroctwa, biedy. Odnosi się do sytuacji, z którymi dziecko może się spotkać na co dzień - przemocy w szkole, używek. Jestem pewna, że towarzystwo książkowego Tomka, a przede wszystkim odpowiedzialnych dorosłych sprawi, że dzień Pierwszej Komunii Świętej do serca będzie dla małych czytelników niezapomniany i zaowocuje w przyszłości bliską i głęboką relacją z Jezusem.

Rok wielkiej przygody
tekst: Olgierd Nassalski MIC
ilustracje: Renata Krześniak
format: 190 x 190 mm
stron: 144



36 komentarzy:

  1. Ja to się rodziłam rok wcześniej 😏
    Fajna książeczka muszę zapisać bedzie idealna na prezent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakaż Ty młodziutka :) Wtedy to nie miałybyśmy o czym rozmawiać :)
      A książeczka naprawdę warta zapamiętania.

      Usuń
    2. Hehe no fakt ale za to teraz mogły byśmy spokojnie pogadać o wszystkim i o niczym bo tak najlepiej a nawet pomilczeć. 😉 wiem ze teraz macie dużo na głowie ale może kiedys sie uda😃

      Usuń
    3. To tak jak i ja :) 87 :) a książeczka jest piękna i świetnie opisana :)

      Usuń
    4. Książka powędrowała już do Pierwszokomunistki. Mam nadzieję, że i Jej przypadnie do gustu.

      Usuń
  2. Za miesiąc komunia mojego chrześniaka (załapał się na czerwiec) - więc taki prezent to jak na zamówienie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zamówiłam. Trzeba kuć żelazo póki gorące.

      Usuń
    2. To będzie naprawdę dobry prezent.

      Usuń
  3. Komunia...rety kiedy to było...ale pamiętam dokładnie ten dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba do 30 rocznicy jeszcze Ci trochę brakuje :)

      Usuń
  4. Pieknie wydana, myślę, , że to może być fajny upominek dla kogoś znajomego zamiast np czekoladek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do czekoladek, zostanie na dłużej.

      Usuń
  5. Szkoda że nie znałam tej książeczki wcześniej bo teraz u nas to już po wszystkim ;-) ale Córcia dostała od nas śliczny pamiątkowy kielich i ilustrowaną Biblię ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biblia będzie również wspaniałą pamiątką i lekturą.

      Usuń
  6. Świetny prezent zamiast czekoladek - u nas jest taka tradycja, że dzieciom w sąsiedztwie się czekoladki na komunię kupuje. Szkoda, że nie wiedziałam o książeczce wcześniej, bo bym zamówiła, a teraz nie zdąży przyjść...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może innym razem. Fajnie, że pamiętacie o maluchach z sąsiedztwa.

      Usuń
  7. A ja się zastanawiałam jaki upominek dołączyć do koperty z życzeniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to dobry pomysł, zwłaszcza, że zostanie z obdarowanym na dłużej.

      Usuń
  8. Piękna książeczka. Treść jak zawsze wartościową. Książki od Promic są na wysokim poziomie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę że jesteśmy w podobnym wieku ;) Ja swoją komunię pamiętam, ale niezbyt dobrze wspominam, bo był to kiepski dla mnie dzień, zdrowie mocno zaszwankowalo i nie mam dobrych wspomnień. Moja mama również, bo ona podobnie jak ty mocno duchowo to przeżywa, a los spłatał nam figla. Ale datę pamiętam, bo jest nie do zapomnienia taki układ cyfr ;) 05.05.85

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie takiej daty nie da się zapomnieć :) Tak to już w życiu się dzieje, że okoliczności nie sprzyjają w najmniej odpowiednim momencie. Mnie tylko bolało, że mojej mamy nie było ze mną, bo kilkumiesięczna siostra w domu i trzeba było zadbać o gości.

      Usuń
  10. To jesteś z rocznika mojego młodszego brata :-)) a u nas komunia za rok .... ehhhhh

    OdpowiedzUsuń
  11. To ja ociupinke mlodsza jestem. :)

    Swojej Komunii nie wspominam jakos szczegolnie... Moi rodzice nie sa zbyt religijni i traktowali ja bardziej jako irytujacy obowiazek. Bardzo mgliscie, ale pamietam utyskiwania matki, ze na przygotowania trzeba przyprowadzac, ze sukienka droga a na jeden raz itd. Pamietam jak koledzy chwalili sie nowymi rowerami, podczas gdy ja dostalam "tylko" kilka medalikow i zegarek. Takie tam bzdurki. Nic duchowego. ;)

    Za to niedawno sobie uswiadomilam, ze musze zadzwonic do naszej parafii spytac w ktorej klasie tutaj dzieci maja Komunie i od kiedy musza zaczac chodzic na lekcje religii. W Stanach nie ma religii w szkole, wiec to juz inicjatywa rodzicow, zeby o to zadbac... Bi idzie juz do I klasy, mozliwe wiec, ze powinna juz uczeszczac na katechezy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi rodzice też do najbardziej uduchowionych nie należą (tacy niedzielni katolicy), ale zadbali o to, żeby to był szczególny dzień. Wiele dołożyła od siebie babcia. Pamiętam, że prezenty mieliśmy podobne, więc jakiegoś szaleństwa nie było. Choć ja cieszyłam się, bo co prawda sukienki z kołem nie miałam, ale mój kalkulator i zegarek nie był jednolity, ale mieniący się (coś jak linijki z różnymi obrazkami widocznymi pod innym kontem).
      Z tego, co wiem to religia w przedszkolu jest od 5latków. Pewnie, jak zrobisz rozeznanie okaże się, że i u Was nie jest to wszystko skomplikowane, choć więcej obowiązków spadnie na Was, dowożenie, odwożenie.

      Usuń
  12. "Rok wielkiej przygody"! Niesamowite! Dostałam tę książeczkę od babci, kiedy przygotowywałam się do I Komunii Świętej. Oczywiście nie tak pięknie wydaną, ale doskonale pamiętam Tomka i jego siostrzyczkę. Super, że o niej przypomniałaś! Naprawdę polecam z własnego doświadczenia jako czytelniczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten komentarz. Jeszcze więcej wniósł do recenzji. Aż zerknęłam na stopkę książki i faktycznie pierwsze wydanie było w 1985 r.

      Usuń
  13. Rewelacyjny pomysł na prezent! Za rok wykorzystam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że obdarowanemu się spodoba.

      Usuń
  14. Piękna :) Nie znałam jej. Ja dostałam na Komunię książkę, której tytułu nie pamiętam, ale urzekły mnie w niej historyjki z przepięknymi obrazkami małego Jezuska ze złotą aureolą. Książka na razie "zaginęła" przy przeprowadzce, pewnie jest w jednym z pudeł, ale kiedyś z ciekawości sprawdzę. Czasem na dobranoc lubiłam po prostu popatrzeć na nią, jakoś tak ciepło ją wspominam :)
    Mam też do tej pory rękawiczki, torebusię, oczywiście książeczkę i kilka innych rezczy. Nawet nie chcę myśleć, ile mają lat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tylko, poza książeczką i różańcem, widoczną na zdjęciu hostię i pamiątkę. Nawet fotografii z samej uroczystości chyba tylko dwie czy trzy z sesji pod kościołem. I kilka książek, które dostałam w prezencie, w tym Biblię. Będą stały na półce dwie, bo Mąż dostał taką samą :)

      Usuń
    2. Naprawdę? :) Fajne są takie pamiątki. Strasznie lubię zbierać takie rzeczy, a że miejsca teraz dużo to na pewno będzie tego jeszcze więcej ;) Na szczęście mój mąż też jest sentymentalny. Ja zdjęcie mam, ale hmm. Nie wiem, czy chcę siebie oglądać.... Przed Kominią, kiedy szłam na przymiarkę to...sukienka za każdym razem była za mała. Moja mama była zdruzgotana, nie wiadomo było, czy krawcowa zdąży na czas. Nie jadłam dużo, słodyczy też nie było, chyba taki miałam okres w swoim życiu. Na zdjęciu wyglądam jak bulwa... eh

      Usuń
    3. Ja z kolei byłam taką drobnicą, że w żadnym sklepie nie było na mnie sukienki. A przy zdjęciach problemem były włosy, które się wyprostowały. Wagi dziś mi sporo przybyło, a z włosami mam tak samo :)
      My z Mężem mamy podobnie - sentymentalni wrażliwcy :)

      Usuń
  15. Ja jestem rocznik 87 i doskonale pamiętam tę książkę :) Jeszcze była druga "Wielka przygoda trwa" ale nie do końca pamiętam o czym była...Chociaż przyznam szczerze, że ilustracje w starym wydaniu jakoś bardziej mi się podobały.
    Jeszcze mieliśmy zestaw kaset do słuchania "Biblia i Ty". W bardzo fajny sposób przedstawione historie starego testamentu. Czytał Piotr Fronczewski ale za nic nie mogę tego znaleźć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popularny rocznik :) Stąd pewnie znacie te starsze wydania. Za moich czasów "modna" była Biblia młodych. Mamy na półce dwie: moja i Męża.
      "Wielka przygoda trwa" również została wznowiona.

      Usuń