poniedziałek, 5 stycznia 2026

Sierpniowe i wrześniowe lektury

Znacie pewnie ten stan: co wybrać? Kolejną książkę? Nowy serial? Szydełko? Puzzle? A może w końcu usiąść do bloga? I tak najczęściej wygrywa książka, a potem zaległości tutaj mnożą się szybciej, niż jestem w stanie je odrabiać. A życie lubi dorzucić swoje - czasem tak mocno, że świat wirtualny schodzi na plan dalszy. Zwykle dłuższa przerwa oznacza niezbyt miłe zdarzenia w codzienności. Na szczęście mam swoje niezawodne miejsce, które pozwala na chwilę odetchnąć, zapomnieć o codziennych troskach. Dlatego wracam z lekturami z dwóch miesięcy (choć nie ostatnich, na nie mam nadzieję przyjdzie wkrótce czas :) Okres letni rządzi się swoimi prawami, więc tych dziecięcych tytułów nie nazbierało się na jeden wpis, dlatego dorzucam jeszcze wrzesień. 

Sierpień

1. Cezary Harasimowicz, Chłopiec z lasu; Wydawnictwo Agora
lokalna biblioteka, czytana po raz pierwszy

Książka z Agory to zawsze pewniak, choć tym razem lektura zajęła nam trochę więcej czasu, ale była tego warta. To niełatwa opowieść, szczególnie dla wrażliwego Tygrysa, dlatego czytaliśmy ją z przerwami. Mimo to dotarliśmy do końca,  a historia okazała się niezwykle ważna i poruszająca, zwłaszcza w dzisiejszych realiach. Pokazuje, jak ważna jest empatia i uważność na drugiego człowieka. To książka, która długo zostaje w pamięci i skłania do rozmów o tym, co naprawdę istotne. Polecamy.


2-3. Ewa Piotrowska - Rola, Historyjki bez cenzury, t. 1 i 2; Agencja Produkcji Telewizyjnej i Reklamowej Big_Art Tomasz Okoń
lokalna biblioteka, czytane po raz pierwszy
W minionym roku, pewnie za sprawą 1000. rocznicy koronacji Chrobrego, na rynku pojawiło się wyjątkowo dużo książek osadzonych w początkach państwa polskiego. Ich poziom bywał jednak bardzo różny. Wśród wielu tytułów, które przeczytaliśmy wspólnie z Tygrysem, domowym miłośnikiem historii  wyróżnia się ta seria. Autorzy serwują tu solidną porcję faktów i ciekawostek, podaną w sposób przystępny dla młodego czytelnika, a jednocześnie niepopadający w infantylność. To lektury, do których sięga się z przyjemnością i na pewno chętnie przeczytamy kolejne części.


Wrzesień

1. Marcin Pałasz, ELFantastic; Wydawnictwo Literatura
lokalna biblioteka, czytana po raz pierwszy

Po dwuletniej przerwie wróciliśmy do przygód Elfa i jego stada. W tej części świat rzeczywisty przenika się z tym, co wymyka się rozumowi, a Tygrys niekoniecznie odnajduje się w takich klimatach. Mnie w całej serii rozczula relacja dwójki bohaterów - taty i nastoletniego syna. Jest w niej czułość, może czasem ukryta pod żartem. To mnie pociąga. Emocje, których bohaterowie nie nazywają wprost, ale które są wyczuwalne w wielu momentach narracji. Sami się przekonajcie. 


2-7. Jef Kinney, Dziennik Cwaniaczka, t. 1 -6; Wydawnictwo Nasza Księgarnia
lokalna biblioteka, czytane po raz pierwszy
Przyniosłam do domu jedne tom tej serii i Tygrys przepadł. Egzemplarze z naszej biblioteki są dość mocno zaczytane. Są czytelnicy, którzy czytają tylko Cwaniaczka. I wcale się nie dziwię, choć przyznaję, że z początku nie byłam pozytywnie nastawiona. Ale przekonałam się. Cwaniaczek na pozór jest lekki, pełen humoru, ale porusza naprawdę wiele tematów ważnych dla młodych ludzi. Sporo to o relacjach z rówieśnikami i najbliższymi. Po przeczytaniu kilku tomów, zdarzyło nam się w różnych domowych sytuacjach uśmiechać się, bo oboje z Tygrysem przypominaliśmy sobie jakąś scenę z książek, która przypominała to, co w tym momencie działo się u nas. Nam się podoba. 




8. Marta H. Milewska, Po co nam ta szkoła?; Wydawnictwo Tatarak 
lokalna biblioteka, czytana po raz pierwszy
Dobre pytanie, stąd chętnie sięgnęłam po książkę.  Autorka nie wprost, a poprzez szkolną sytuację tłumaczy skąd się wzięła szkoła w formie, jaką znamy, dlaczego może budzić niechęć. W sumie pomysł dobry, ale miałam poczucie, że sprowadza się do przekonania, że szkoła nie jest jednak taka zła. Choć na pewno zachęca do rozmów o tym, co nas w szkole boli i jak mogłaby wyglądać ta szkoła idealna. 


9. Zornista Hristova, Kiedy potrzebuję ciszy; Wydawnictwo Mamania 
lokalna biblioteka, czytana po raz pierwszy
Książka urzekła mnie okładką, a tytuł od razu do mnie przemówił. Choć w środku nie znalazłam zbyt wielu słów, te nieliczne powiedziały bardzo dużo. Jest tu trochę jak z ciszą, czasem można w niej usłyszeć więcej niż w potoku zdań. Jeszcze więcej dopowiadają ilustracje, które prowadzą czytelnika tam, gdzie słowa już nie sięgają. Dla Tygrysa książka okazała się zbyt trudna, mnie natomiast przekonała dopiero przy kolejnym czytaniu.


10. 
Michał Rusinek, Bibuła w tapczanie. O Solidarności dla dzieci; Wydawnictwo Agora 
lokalna biblioteka, czytana po raz pierwszy
Książki osadzone w historii to u nas pewniak, więc wiedziałam, że ten tytuł przypadnie Tygrysowi do gustu i nie pomyliłam się. To bardzo dobrze napisana historia: lekka w formie, a jednocześnie w żaden sposób nie spłycająca  tematu. Dodatkową wartość stanowi fakt, że opowieść wyrasta z rodzinnej historii autora, co nadaje jej autentyczności i niesie ze sobą silne emocje. Z pewnością z czasem znajdzie się na naszej domowej półce, bo temat jest i nam szczególnie bliski. Dziadek Tygrysa, którego nigdy nie poznał, był zaangażowany w podziemie solidarnościowe. W czasie, gdy czytaliśmy tę książkę, został pośmiertnie odznaczony - wydarzenie bardzo ważne i poruszające zarówno dla Taty, jak i Babci Tygrysa.

Ja w sierpniu wciąż pochłaniałam sagę "Siedem sióstr". Najwyraźniej nie tylko ja, bo sporo czekałam na kolejne części. Ale nie ma tego złego, dzięki temu sięgnęłam po książki o innej tematyce. Największe wrażenie zrobiła na mnie biografia Gaudiego. Od dawna miałam ją na liście „do przeczytania” i cieszę się, że w końcu po nią sięgnęłam. Zdecydowanie było warto, lektura okazała się fascynująca i zupełnie mnie nie zawiodła. Koleżanki z pracy podsunęły mi młodzieżówkę. Szkoda czasu na takie książki, choć dobrze wiedzieć, co czytają nastolatki. I jestem przerażona. "Anie z Zielonego Wzgórza" przy takiej lekturze to nuda, choć na szczęście są nastolatki, które nadal sięgają po Anię. 







We wrześniu udało mi się ukończyć serię "Siedem sióstr" i miałam przestrzeń na inne tytuły, a wśród nich dwie młodzieżówki o Chrobrym. Trochę z ciekawości, bardzie z potrzeby do zajęć. I cieszę się, że wreszcie sięgnęłam do literatury chrześcijańskiej, bo trochę zaniedbałam ten obszar życia. To do zmiany na przyszły rok. 







Dziś na tyle. Przede mną październik, listopad i grudzień. Może się uda zanim skończy się styczeń :) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz