czwartek, 8 stycznia 2026

Listopadowe lektury

Listopad nie przyniósł zbyt wielu dziecięcych tytułów. Zdominowały go dwie dość obszerne książki. Zaraz zobaczycie, jakie to pozycje. Często mecze  wygrywają z książkami, ale na szczęście udaje nam się ciągle znaleźć choć trochę czasu na wspólne czytanie. Dzięki temu wieczory, choć krótsze niż bym chciała, wciąż mają swoją magiczną, książkową chwilę. 

1-3. Jeff Kiney, Dziennik Cwaniaczka; Wydawnictwo Nasza Księgarnia 
lokalna biblioteka, czytane po raz pierwszy

W listopadzie udało mi się wypożyczyć tylko dwa tytuły z serii. Nie dlatego, że było nam mało, lecz dlatego, że więcej nie było dostępnych w bibliotece. To najlepszy dowód na to, że Cwaniaczek bardzo podoba się dzieciakom. Tygrysowi i mnie również. Humor bywa momentami absurdalny, pomysły całkiem „od czapy”, czyli dokładnie takie, jakimi często rządzi się życie młodego człowieka.


2. Agnieszka Wiszowata, Zaklęcie w niedźwiedzie; Wydawnictwo LilleMo
domowa biblioteczka, czytana po raz pierwszy
To książka bardzo bliska memu sercu. Dzieje się obok nas, porusza bliskie nam sprawy. Jest w niej sporo ze wschodnich  baśni. Podobny w konwencji "Mysi domek", którym jestem zauroczona, zawsze będzie tym pierwszym, ale te „nasze” zwierzątka również mają w sobie niezwykły urok. To już lektura bardziej dla mnie, Tygrys jest na nią chyba trochę za duży, ale pozwolił sobie przeczytać. 


4-5. Rick Riordan, Percy Jackson i bogowie Olimpijscy" Bitwa w labiryncie i Ostatni Olimpijczyk; Galeria Książki 
lokalna biblioteka, czytane po raz pierwszy
To właśnie te dwa tytuły, o których wspominałam na początku. Od czasu do czasu wracamy do Percego i jego przygód. Czytanie odbywa się u nas falami. Albo pochłaniamy dwa tomy jeden po drugim (choć na pewno pierwszy z nich czytaliśmy znacznie dłużej niż tylko w listopadzie), albo przez długi czas nie sięgamy po serię wcale. Mimo to Percy pozostaje bohaterem, do którego chętnie wracamy. Tygrys szczególnie lubi tę serię za sprawą powiązania z mitologią. 


6. Torben Kulhmann, Einstein. Niezwykła mysie podróż przez czasoprzestrzeń; Wydawnictwo Tekturka 
lokalna biblioteka, czytana po raz pierwszy
Długo czekaliśmy na ten tytuł w bibliotece. Pewnie nie bez znaczenia była jego cena, ale od pierwszych stron było jasne, że jest tego wart. Książka łączy w sobie elementy przygodowej fabuły z subtelnym wprowadzeniem w trudniejsze pojęcia naukowe, a przy tym zachwyca bogatymi w detale ilustracjami. Tematy związane z fizyką, podane w takiej formie, stają się bardziej przystępne zarówno dla mnie, jak i dla Tygrysa. Chętnie sięgniemy po kolejne tytuły z serii. 


Mój listopad czytelniczo wypadł całkiem nieźle. Długie, ciemne wieczory sprzyjają sięganiu po książki, a poza tym nie zasnę, dopóki nie przeczytam choć kilku stron. Jak zwykle wybór był bardzo różnorodny. Szczególnie dałam się porwać "Sadze o ludziach ziemi", to klimaty, które są mi  bliskie. Od dawna też chciałam sięgnąć po książkę o ojcu Dolindo i cieszę się, że w końcu się udało. Niesamowity, pełen wiary człowiek, którego życie potrafi inspirować.







A jakie książki towarzyszyły Wam w listopadzie? Czy jest coś, co szczególnie poruszyło Was w ostatnich lekturach?

Właśnie się zorientowałam, że pominęłam październik, ale niedługo nadrobię :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz