poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Kwietniowe opowieści #2

Kolejne tygodnie kwietnia za nami. Przeglądam zdjęcia, otwieram szufladki pamięci i nic szczególnego mi się nie przypomina. W sumie w tych czasach to nawet dobrze, bo oznacza spokojną codzienność. Dni wypełnione pracą, obowiązkami i oczywiście zabawą (tą Tygrys dałby na pierwszym miejscu :). W związku z zamknięciem przedszkola musieliśmy kombinować, co zrobić z Tygrysem. Na szczęście praca zdalna sprzyja i sprawia, że nie muszę brać ciągle zasiłku. Trochę zdalnej, trochę zasiłku, raz jedna babcia, raz druga, innym razem my na zmianę i jakoś udało się przetrwać te tygodnie. Na dłuższą metę byłoby to trudne i współczuję osobom, które nie mają takiego komfortu, jak my. 

piątek, 9 kwietnia 2021

Marcowe lektury

Przy pierwszym marcowym wypożyczeniu obiecywałam sobie, że zdam wszystkie książki i kolejne wypożyczę na góra dwie karty. I guzik. Wyszłam z dwoma torbami nowych lektur. W połowie miesiąca babcia (z racji naszej kwarantanny) dostarczyła nam kolejne, choć Tygrys był nieco zawiedziony. Stwierdził, że tym razem w stosiku nie znalazł nic takiego dla niego, jak się okazało o historii i wojnie. Na szczęście matka miałaa jeszcze zapasy w szafkach, które po takim stwierdzeniu bez żalu naruszyła (patrz pkt. 14), a przy następnym zamówieniu dołożyła coś, co Chłopaka zainteresuje. Spoto tych wizyt w bibliotece, ale ciągle była niepewność czy będzie otwarta, czy nie, więc się zabezpieczaliśmy. Koniec końców mamy spory stosik z biblioteki, domowe półki się uginają. Marcowa lista liczbowo może nie jest imponująca, ale sporo w niej "grubszych" tytułów. Chyba przychodzi taki czas w naszej czytelniczej przygodzie. Poza tym Tygrys, choć czasem oczy same Mu się zamykają, zabiera mój wieczorny czas na czytanie dla niego, czytając dla mnie. To już inny poziom :) A co czytaliśmy?

środa, 7 kwietnia 2021

Kwietniowe opowieści #1

Wszędzie słychać już znane powiedzonko "święta, święta i po świętach". To prawda, wróciliśmy do codzienności, do obowiązków, ale Oktawa Wielkiej Nocy trwa. Radość ze Zmartwychwstania trwa nadal i niech zostanie z nami jak najdłużej. Na przekór temu, co dzieje się wokół nas.

wtorek, 6 kwietnia 2021

Marcowe opowieści #3

Intensywne tygodnie za nami, a przyuważyłam, że mam małe zaległości. Umknęła mi końcówka marca. Niestety nie robiłam notatek na bieżąco, a że pamięć mam słabą (i zdjęć jakoś mało), to trudno mi będzie odtworzyć ten czas, ale choć ślad ostatnich 10 dni marca postaram się zostawić. 

niedziela, 4 kwietnia 2021

Chrystus Zmartwychwstał!



W tym radosnym dniu życzymy doświadczenia radości i pokoju płynących z osobistego spotkania
 ze Zmartwychwstałym Chrystusem.
Niech Jego obecność daje siłę 
i umocnienie w trudach codzienności.
Niech będzie źródłem głębokiego zaufania w Jego wsparcie
 i prowadzenie.

Z radosnym Alleluja

Mama, Tata i Tygrys

środa, 24 marca 2021

Czarne na białym

Sporo u nas książek, zabaw, puzzli, ale mało działań plastycznych. Co prawda powstaje znaczna ilość rysunków (i w domu i w przedszkolu), ale na tym aktywność twórcza Tygrysa się kończy. Nie zmuszam Chłopaka, choć żałuję. Wiem, że przyjdzie ten moment, ale muszę jeszcze trochę poczekać. Zwykle plastyka pociąga Chłopaka w okolicach Bożego Narodzenia. Na szczęście raz na jakiś czas wypada coś zrobić. Chociażby z okazji rodzinnych imprez (urodziny, imieniny) czy jak to było w marcu z racji Dnia Kobiet.

poniedziałek, 22 marca 2021

Marcowe opowieści #2

Marzec przyniósł zakakujące zwroty akcji. Pewnie nie ostatnie w tym roku. Najważniejsze, że nie dopadła nas choroba. A była już naprawdę blisko. Pilnowanie się (Tata Tygrysa ma tę sztukę opanowaną do perfekcji, jeśli nie do przesady :) i zbieg różnych okoliczności sprawił, że tym razem się udało. Bonusem było 11 dni dodatkowego urlopu. Na początku towarzyszył nam stres. Czekaliśmy, obserwowaliśmy się. Nie ukrywam, że to napięcie generowało kolejne i nie obyło się bez kilku sprzeczek. Nawet sam Tygrys stwierdził, że w tym miesiącu dużo się kłócimy. Z mojej perspektywy to wszystko w normie Poza tym kłótnia to zbyt wielkie słowo, raczej sprzeczki, po których wyjątkowo szybko się godziliśmy. Ale wiadomo, że z perspektywy dziecka wygląda to inaczej. Na szczęście poza tymi trudniejszymi chwilami, większość to fajnie spędzony razem czas. Choć przez pierwsze dni musieliśmy wypracować domowy plan dnia, żeby było miło i każdy miał przestrzeń dla siebie, choć wiadomo, że 90% naszego czasu pochłaniał pewien uroczy Sześciolatek.