niedziela, 12 września 2021

Co przeczytaliśmy w sierpniu?

Sierpniowe książki zdominowała nam tematyka wojenna i krakowska. Zaskoczona jestem liczbą książek, bo z racji na ładną pogodę i urlop czytaliśmy mniej. A jednak lista całkiem spora, zwłaszcza że objętość książek nam się z miesiąca na miesiąc zwiększa. Zapraszamy do naszej listy. Może znajdziecie coś ciekawego dla siebie.

czwartek, 9 września 2021

1 września

 1 września za nami. O refleksjach związanych ze szkołą pisałam już w poprzednim poście, a dziś o miejscu, które odwiedziliśmy z tej okazji. Chcieliśmy spędzić razem czas w fajnych okolicznościach. Tak, żeby 1 września i początek szkoły, który się z tym wiąże kojarzył się Tygrysowi z czymś przyjemnym. Może to będzie taka nasza rodzinna tradycja? Jako, że wakacje minęły szybko i odbyliśmy kilka, krótszych bądź dłuższych wycieczek (ja zawsze mam niedosyt), nie odwiedźliliśmy miejsca, które wszyscy bardzo lubimy. Wizyta właśnie w środę miała tę zaletę, że nie było tam tłumów. W sezonie i w weekendy jest naprawdę sporo turystów, a zdecydowanie przyjemniej spaceruje się w ciszy i spokoju.

poniedziałek, 6 września 2021

Tygrys w szkole

Próbuję poukładać te wszystkie emocje, które od kilku dni są we mnie... Niedowierzanie, strach, dumę, radość. Kotłuje się to wszystko. Mimo, że szkoła stała się faktem, nie dociera do mnie, że nasz mały Chłopczyk zasiadł w szkolnej ławie. Przecież dopiero co dzieliłam się z Wami wrażeniami z przedszkola. To było tak niedawno. Tymczasem już dwa razy odprowadziłam Synka do szkoły. 

niedziela, 5 września 2021

Sierpniowe opowieści #2

Domek przywitał nas bogactwem urodzaju. Trawa do podwójnego strzyżenia. Kilkanaście kilogramów cukini do przerobienia. Pomidorki w tunelu. Dżungla w warzywnych skrzynkach. I pierwsze nasze jabłuszka na drzewkach. Radość ze zbiorów przyćmiła tęsknotę za Krakowem i górami. 

sobota, 4 września 2021

No to w drogę! Tym razem powrotną.

Przyszedł czas, żeby pożegnać się z Krakowem i górami widocznymi na horyzoncie. Przepełniał nas smutek, ale tak, jak pisałam wcześniej, mam poczucie, że wyciągnęliśmy z tych ośmiu dni naprawdę ile się dało. Zobaczyliśmy tyle pięknych, ciekawych miejsc. Dla Tygrysa było to z pewnością niezapomniane spotkanie z historią. A i tak nie wszędzie udało nam się dotrzeć. Żal mi było, że nie dojechaliśmy do Łagiewnik. Niektóre miejsca zapewne z racji na covid były zamknięte. Zdarzyło nam się to w przypadku dwóch czy trzech muzeów, które z dnia na dzień zamknęły się dla zwiedzających, ale na szczęście udało się nam zobaczyć wszystkie z początku naszej listy urlopowej, a nawet dużo więcej. 

piątek, 3 września 2021

W mieście królów #8

Dotarliśmy do ostatniego dnia naszego pobytu w Krakowie. Razem z Wami odbyłam sentymentalną podróż. Zobaczyliśmy naprawdę wiele cudownych miejsc. Miejsc z historią (w końcu to miasto Kraków), klimatem, pomysłem. Miejsc, które wybieraliśmy z myślą o naszym prawie Siedmioletnim Synku, ale również takich, które i nam Rodzicom przypadną do gustu. Jesteśmy w szczęśliwej sytuacji, że zainteresowania naszej trójki (póki co) są zbliżone. Nie wszystkie miejsca, do których dotarliśmy przypadły do gustu Chłopaka, ale w większości czuł się dobrze i myślę, że sporo Mu w głowie i sercu zostanie. 

czwartek, 2 września 2021

W mieście królów #7

Ostatnie dni naszego pobytu. Delikatny popłoch... czas się kończy, a tyle jeszcze do zobaczenia. Niestety wszystkiego nie sposób zwiedzić w kilka zaledwie dni, a odległość też znaczna, żeby bywać regularnie. Żal, że nie bliżej. Kraków i okolice wypełniłyby chyba spokojnie każdy weekend w roku. Ale pewnie mieszkając tu, też nie sposób wszystkiego zobaczyć, bo nie jedynie zwiedzaniem człowiek żyje. Jak to jest? Rivulet zgadzasz się z tym?