piątek, 10 marca 2017

Nieoczekiwana zmiana sytuacji

I stało się. Wniosek o przyjęcie Tygrysa do przedszkola  złożony. O swoich rozterkach związanych z tym faktem pisałam przed kilkoma tygodniami TU. Rozważałam dwa przedszkola. Dosłownie na kilka dni przed rozpoczęciem rekrutacji zmieniliśmy zdanie i zdecydowaliśmy się na placówkę, której zupełnie nie braliśmy pod uwagę. Wszystko za sprawą pewnego spotkania.

Już nie raz wspominałam, że współpracujemy z placówkami w mieście i mamy  kontakt z nauczycielami. Okazję do rozmów i obserwacji. Niestety wielu z nich nie robi na mnie pozytywnego wrażenia. Nie powiem, w rozmowie panie są miłe i grzeczne, ale nie o moje samopoczucie tu przecież chodzi, a o dzieci, które mają pod swoją opieką. A nie raz byłam świadkiem niezbyt fajnych sytuacji.


Aż tu pewnego lutowego dnia spotykam panią G. Młodą, energiczną, ciepłą, a jednocześnie trzymającą (w miarę, bo akurat w grupie przeważali żywiołowi chłopcy) dyscyplinę, bez konieczności podnoszenia głosu. To pierwszy nauczyciel przedszkola, od którego usłyszałam, że lubi dzieci, a nie że nie może patrzeć na własne wnuki po powrocie do domu, bo tak ma dość maluchów. Co więcej okazało się, że na 99 % od września będzie prowadziła maluszki. Tyle, że przedszkola, w którym uczy zupełnie nie braliśmy pod uwagę. Kilka osób nam odradzało. A to, że kapustę dzieciom ciągle dają, a że zimno, a że doprowadziło dziecko do anemii. Zrobiliśmy szybki "przegląd" przedszkola. Otoczenie i budynek z zewnątrz nie powala, ale wszystkie placówki w miasteczku pochodzą z lat, kiedy my pobieraliśmy w nich naukę, więc czas jakby się w nich trochę zatrzymał. Sale wyglądają lepiej, są kolorowe. Na zdjęciach publikowanych w internecie widać, że dzieci mają różne zajęcia, wycieczki, spotkania z ciekawymi osobami.

Mieliśmy nad czym myśleć. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na to przedszkole. W końcu to nie kolor ścian jest najważniejszy, a nauczyciel. Od początku rozmyślań nad wyborem przedszkola, decydujący był dla mnie czynnik ludzki. Nie budynek i jego wyposażenie. Nie plac zabaw (najważniejsze, żeby był bezpieczny). Nie liczba zabawek czy zajęć dodatkowych. A osoba, pod której skrzydła trafi Tygrys. Nie mamy pewności czy będzie to Pani G. Przyznaję, że w pierwszym momencie chciałam uruchomić swoje kanały, ale po rozmowie z panią dyrektor, uznałam że damy sobie spokój. Okazuje się, że drugą grupę maluszków będzie prowadziła młoda dziewczyna, która sprawia pozytywne wrażenie. Może to ona okaże się tą najlepszą dla naszego dziecka. Dobre odczucia wywołała w nas także pani dyrektor. Wydaje się bardzo ciepła i sympatyczna. Widziała, jak przeżywamy fakt oddania dziecka do przedszkola i dodawała otuchy. Tak się zastanawiam, co będzie bliżej września, skoro sama chwila złożenia wniosku była dla mnie tak stresująca. Za ponad miesiąc wyniki rekrutacji, trzymajcie proszę kciuki, żeby w przedszkolu znalazło się miejsce dla naszego Skarbu.

30 komentarzy:

  1. Oj zdecydowanie najważniejszy jest pedagog :) jesli ta kobieta zrobiła na Was dobre wrażenie to duży plus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre wrażenie zrobiła też pani dyrektor, a z moich obserwacji wynika, że przykład idzie od góry, więc wierzę, że będzie dobrze.

      Usuń
  2. dokładnie ważne jest by dziecko się dobrze czuło w przedszkolu super mam nadzieję że będziesz zadowolona ze swojego wyboru ja jestem bardzo zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będę tak samo zadowolona, jak Ty.

      Usuń
  3. Panie są absolutnie najważniejsze. Jachola będziemy zapisywać niedługo :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my czekamy na listę. Pierwszą w życiu Tygrysa :)

      Usuń
  4. A wiec trzymam kciuki za rekrutacje. Pani to jest podstawa dla takiego dzieciaczka jak druga mama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga mama - buuuu... Już wiem dlaczego się tak denerwuję :)

      Usuń
  5. Trzymam kciuki!
    My też niestety, musieliśmy przyspieszyć z przedszkolem;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będziemy się wspierać nawzajem :)
      Ja mam w sobie wewnętrzne przekonanie, że to dobra decyzja. Tygrys potrzebuje kontaktu z rówieśnikami, ale jakoś mi tak ciężko. Może dlatego, że wyfruwa z domu :)

      Usuń
  6. U nas jeszcze nie rozpoczęła się rekrutacja, ale z taką niecierpliwością na nią oczekuję, że nie macie pojęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz :) Ja sama nie wiem czemu tak się denerwuję. Przecież już kilka miesięcy rozstałam się na całe dnie z Tygrysem. Tyle, że został pod opieką babci, a teraz oddaję Go obcym kobietom. Może to? :)

      Usuń
  7. My to jeszcze mamy przed sobą ale już robię rozeznanie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Sama od dłuższego czasu pytałam/czytałam/szukałam i mam nadzieję, że znalazłam to najlepsze miejsce.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Wszelkie formy wsparcia mile widziane

      Usuń
  9. Znam to dziwne uczucie niepewności, czekania. I tak sobie myślę, że będzie dobrze:) trzymam za Was kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi być, ale kciuki się przydadzą. A uczucia, o których piszesz wpisane są w życie.

      Usuń
  10. Trzymam kciuki (y) łatwo nie będzie, ale dacie radę - mamuśka bądź dzielna <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Czyli pierwsze koty za ploty teraz tylko do przodu ;) Powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Decyzja podjęta. Oby do września :)

      Usuń
  12. Najważniejszy jest nauczyciel. W jednej placówce może się trafić dwóch zupełnie różnych pedagogów i mieć zupełnie odmienne zdanie dotyczące tego samego pzzedszkola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, jak piszesz. Ja to chyba do września nie powinnam mieć kontaktu z przedszkolami. Dziś wyszłam dość zniesmaczona z jednej placówki. Znam z niej rewelacyjne panie, a tym razem trafiłam na takie, że szkoda gadać.

      Usuń
  13. My też do przedszkola. Od września.
    My nie mieliśmy dużego wyboru, ale myślę, że tutaj będzie dobrze. Amelunia była na dniu otwartym. Nie chciała wyjść. Pozdrawiam serdecznie Kochani!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że u nas nie ma dnia otwartego. Fajnie byłoby zobaczyć, jak Synek odnajduje się wśród dzieci.
      Uściski

      Usuń