niedziela, 11 grudnia 2016

Nie powierzę dziecka byle komu

Co prawda Tygrys Swoją przygodę z przedszkolem zacznie dopiero we wrześniu, ja już od dawna rozglądam się za przedszkolem najlepszym dla naszego wówczas (prawie) trzylatka. Na moje szczęście (albo nieszczęście) współpracuję z większością placówek w miasteczku. Znam część nauczycielek, dyrekcję, same miejsca. Poza tym rozmawiam ze znajomymi, rodziną. Być może przesadzam, ale uważam, że dobry nauczyciel na tym początkowym etapie przygody dziecka z oświatą  jest bardzo ważny.


Od kilkunastu lat mam kontakt z nauczycielami i wiem, że nie każdy ma serce do dzieci. Nie każdy ma powołanie do tego zawodu. A część  kadry jest już po prostu wypalona i zmęczona.  Przypominam sobie rozmowę z nauczycielką z długoletnim stażem, która otwarcie mi powiedziała, że po powrocie do domu, nie jest w stanie patrzeć na własne wnuki. I wcale się nie dziwię, bo nauczanie to ciężki kawałek chleba. Dzieci i młodzież są coraz trudniejsze. Rodzice wymagający, a wręcz zrzucający karb wychowania na szkołę. Program przeładowany. Choć mam w sobie przekonanie, że nauczyciel z pasją jest w stanie temu sprostać i cieszyć się szacunkiem dzieci i ich rodziców.

Na długo przed pojawieniem się Tygrysa wiedziałam, że placówkę i nauczycieli będę wybierała bardzo starannie. Jeszcze do minionego tygodnia byłam przekonana, że dokonaliśmy wyboru przedszkola. Jednak znowu mam. Wszystko za sprawą jednego pracowitego dnia w pewnym przedszkolu. Przedszkolu w mieście wojewódzkim. Dodam jeszcze, że przed zmianą miejsca zamieszkania, miałam wątpliwości czy nie odbieram Tygrysowi szansy na lepszą edukację. Już wiem, że wielkość miasta, nie ma tu nic do rzeczy. Najważniejsi są ludzie. Nauczyciele. I nieistotne czy placówka jest na wsi, w 50 czy 300-tysięcznym mieście. Istotny jest człowiek, pod którego skrzydła trafiają nasze dzieci i pod którego opieką będą spędzać dużą część dnia. We wspomnianej placówce miałam okazję poznać wspaniałe nauczycielki. Młode dziewczyny odnoszące się do dzieci z szacunkiem. Trzymające dyscyplinę bez konieczności podnoszenia głosu (żeby nie pisać dosadnie wrzeszczenia). I ich rówieśniczki oraz starsze panie (okazuje się, wiek nie ma tu nic do rzeczy), które nie miały ani odrobiny życzliwości dla swoich podopiecznych. Które "darciem" buzi egzekwowały posłuszeństwo. Najbardziej rozbroił mnie tekst, wypowiedziany mało przyjemnym tonem: siadamy na dywanie, plecy prosto, ręce z przodu. Dobrze, że nie dodała: nie oddychamy. Szkoda mi było tych maluchów, bo skoro panie przy mnie się nie krępowały, to co się dzieje bez świadków? A... jeszcze wietrzenie. Jestem jak najbardziej za, ale nie w sytuacji, kiedy dzieci pracują przy stołach stojących przy oknach, a za nimi niezbyt przyjemna aura. Jestem w stanie uwierzyć już w zasłyszaną w komunikacji miejskiej historię, w której dwie nauczycielki żłobkowe chwaliły się, jak to otwierają okna, żeby dzieci się pochorowały. I uwierzcie, muszę się mocno starać, żeby pamiętać to, co było dobre.

Wiem, że większe miasto to galerie (sztuki rzecz jasna), muzea, ciekawe zajęcia, ale o to przy odrobinie chęci jesteśmy w stanie zadbać sami. W końcu przedszkole czy szkoła wszystkiego za nas nie załatwią.  Najważniejsze jednak jest to, żeby Tygrys znalazł się pod opieką dobrej osoby, której nie będzie się bał i która nie zrazi go do nauki. Także jeszcze raz zrobię wywiad pod kątem tego, kto od września będzie prowadził maluszki. Może wyjdę na wariatkę, ale dobro Synka jest najważniejsze. Mam nadzieję, że trafimy dobrze, bo wiem, że są wspaniałe nauczycielki, ale niestety w miasteczku jest zaledwie kilka, którym z pełnym przekonaniem powierzyłabym nasze dziecko. 

26 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki, byście trafili na wspaniałą nauczycielkę z sercem do dzieci <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kciuki i inne formy wsparcia mile widziane :)

      Usuń
  2. Niełatwy wybór. Ale jest nadzieja, że będzie dobrze :)
    Niestety placówki się zmieniają... Tzn. niestety czasem dobre na gorsze ale też na szczęście gorsze na lepsze :)

    Moje doświadczenie, a dobijam do ostatniej matury, jest takie ,że szkoła może pomóc, ale tak naprawdę to i tak ważne w kwestii wychowania jest to, co zrobią rodzice. a najpierw i najważniejsza jest więź dziecka z rodzicami. Tak, by byli dla niego autorytetem - nawet w okresieb nastoletniego buntu :). Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie życie to nieustanne wybory. Z tym, że te dotyczące dziecka są chyba najtrudniejsze. Zdaję sobie sprawę z tego, że przedszkole czy szkoła za nas wszystkiego nie zrobią. Daleka jestem od takiej postawy, ale zależy mi na powierzeniu dziecka w dobre ręce, zwłaszcza, że Tygrys jest dość wrażliwym chłopcem. Mam nadzieję, że na kogoś takiego trafimy.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. praca z dziećmi nie należy do łatwych. Do tego trzeba mieć naprawdę powołanie. Na pewno wybierzesz odpowiednią placówkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedszkole już wybrałam. Muszę się tylko dowiedzieć kto poprowadzi maluszki. Oby była to dobra osoba, dla dzieci oczywiście.

      Usuń
  4. ja w ogóle jestem w szoku jak u nas w przedszkolu grupa maluchów 2,5 -3 latki chodzą jak w zegarku jak ta pani jest wstanie te dzieci utrzymać jak ja sama z jednym Przemkiem w ich wieku nie dawałam rady. To jest naprawdę sztuka żeby mieć szacunek u dzieci i żeby te dzieci potrafiły wskoczyć w ogień za swoją panią:) Przedszkole to trudny etap do przeskoczenia ale powiem tak byłam zła że Młody się nie dostał do państwowego i że trzeba tyle kasy płacić za nasze. Teraz po dwóch latach jestem zachwycona bo widzę po moim dziecku jaki ma na niego wpływ przedszkole i zabawy (nauka bo już czyta!!!) w grupie. Panią ma młodą i jak widzę jej werwę do pracy wśród 25 dzieciaków to jestem w szoku.
    Życzę Ci żebyś znalazła to czego szukasz:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie ma tego złego... Przemek trafił w dobre ręce. Wierzę, że i my trafimy na taką panią.

      Usuń
  5. My póki co mamy szczęście, w przedszkolu trafiły nam się odpowiednie panie. Obaj synowie chętnie chodzili/-ą do swoich grup. Szkolna wychowawczyni szybko zdobyła autorytet ogromnym spokojem i troską o pierwszaki. Oby tak dalej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokój i troska - to dobre zestawienie. Fajnie, że Chłopaki mają dobrą opiekę. To podstawa. Obyśmy i my tak trafili.

      Usuń
  6. to pierwszy edukacyjny wybór i z pewnością jeszcze nie raz będziesz analizować czy aby na pewno podjęłaś słuszną decyzję. Niemniej, jeśli masz taką to pytaj i sprawdzaj..w naszej szkole na pytanie o wychowawcę w zerówce, usłyszałam w czerwcu że dowiemy się we wrześniu, w zasadzie dzieci trafiały do wychowawców z przydziału i nie mieliśmy wpływu na to kto młodego uczył..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do zapisów do marca pewnie będzie mi się zmieniać co chwilę, choć w zasadzie przedszkole wybrałam. Drogą eliminacji zostały dwa. Wybrałam to, a nie inne, bo jest bardziej kameralne i dyrekcja pasuje mi mentalnie, a mam w sobie przekonanie, że atmosfera idzie od góry. W naszych szkołach teoretycznie też nie ma wyboru nauczyciela, ale tylko teoretycznie.

      Usuń
  7. Właśnie dlatego my nadal się wahamy - i choć planujemy posłać Bąbla do przedszkola już od wiosny, to nadal nie zdecydowaliśmy się ostatecznie na konkretną placówkę. Wciąż szukamy, badamy, rozważamy wszystkie argumenty. Niestety to co obserwuję na studiach też często nie napawa mnie optymizmem - bo jeśli TAKIE osoby potem zostają nauczycielami przedszkola to naprawdę, wolę sobie tego nawet nie wyobrażać... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rozumiemy się doskonale. Mam nadzieję, że trafimy doskonale i Wy od wiosny, a my od jesieni będziemy się rozpływać nad zaletami wybranych placówek.

      Usuń
  8. Ja od września wracam do pracy (chyba, że coś się zmieni) i też powoli rozglądam się za żłobkiem lub klubem malucha. Jest to naprawdę ciężki orzech do zgryzienia ale trzeba jasno wyznaczyć cele jakie chcemy osiągnąć i co dla naszego dziecka będzie najlepsze. A pierwsza Pani to już musi być strzał w dziesiątkę! Mam nadzieję, że tak samo jak i dla Tygrysa tak my dla naszej Iskierki znajdzie takie miejsce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobro dziecka - tym się właśnie kieruję. Czyli we wrześniu będziemy przeżywać podobne troski :) Wierzę, że znajdziemy te najlepsze placówki dla naszych dzieci.

      Usuń
  9. Rozumiem Cię doskonale. Każda z nas chce aby ten pierwszy kontakt z placówką opiekuńczo-wychowawczą był pozytywny. To dobrze rokuje na przyszłość. Maluch nie wyniesie negatywnych emocji, wspomnień... Choć z doświadczenia wiem, że ciężko będzie znaleźć miejsce, które pod każdym jednym względem będzie strzałem w 10. Ja na przykład jestem bardzo zadowolona z przedszkola Lili, wcześniej chodziła tam Eliza, ale wnerwia mnie okropnie, że dzieci dostają tam słodycze. I to nie zakupione przez panie, ale przez inne mamy. Panie po prostu nie potrafią Im chyba odmówić tego przynoszenia łakoci... Nie mam na tym punkcie obsesji, ale kiedy Lila codziennie je coś słodkiego, potem nie myje od razu zębów... Ech :(

    A jeśli chodzi o wypalenie, to widzę, że ono może zdarzyć się nie tylko u Pań, które uczą po kilkanaście lat... I to jest przykre.
    Ja moje maluchy wręcz uwielbiam i chciałabym, żeby mi to nigdy nie przeszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, w Twoje ręce oddałabym Tygrysa bez wahania. Niestety muszę szukać innego rozwiązania :) Celuję w bardziej kameralne przedszkole, bo wydaje mi się, że tam Młody będzie czuł się lepiej, choć spróbuję się jeszcze dowiedzieć, kto przejmie maluszki, bo niestety Panie są różne. Sama wiesz najlepiej. U nas w większości są to osoby z długoletnim stażem, bliżej emerytury i tej pasji za bardzo nie widać.

      Usuń
    2. Nie chcę nikogo bronić, bo jako mama naprawdę rozumiem Cię w stu procentach, ale myślę, że to chyba w tym zawodzie już taka kolej rzeczy, że to wypalenie już w tym wieku jest naturalne... Trudno znaleźć złoty środek- młodość to siły witalne, energia, świeżość, ale znowu brak doświadczenia...
      No nic, trzymam za Was kciuki Kochani :*

      Usuń
    3. Marta, ja to też doskonale rozumiem. Sama po 10 latach pracy przeżywałam kryzys i po macierzyńskim wróciłam z nowymi siłami i pomysłami. Co nie zmienia faktu, że chciałabym trafić na dobrą opiekę dla Młodego. I wiek mi absolutnie nie przeszkadza. Jeśli to będzie pani przed emeryturą i z podejściem do dzieci, jestem za.
      A za kciuki dziękujemy :)

      Usuń
  10. Mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć tą jedną jedyną, najlepszą dla Tygryska :-) P.S. dobrze rozumiem Twoje obawy i wiem że są słuszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie dziękuję za ten PS, bo w najbliższym otoczeniu niektórzy uznają, że wydziwiam. A ja znam swoje Dziecko i wiem, czego potrzebuje.

      Usuń
  11. Z wyborem przedszkola jest właśnie ten problem, że najważniejszy jest nauczyciel i nawet jeśli przedszkole ma dobre opinie to może się tam trafić nauczyciel bez serca do dzieci. Dużo zależy od tego do jakiej grupy trafi nasz skarb.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie tego się obawiam - nauczyciela bez serca.

      Usuń
  12. Nasz syn cgodzi do trzeciej placowki z przedszkolem.
    Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma. Prawda objawiona.
    Zycze powodzenia :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jeszcze mam dwa miesiące do rekrutacji.

      Usuń