wtorek, 3 stycznia 2017

Muszę się Wam do czegoś przyznać…

jeszcze do niedawna nie lubiłam światełek coraz bogaciej zdobiących nasze miasta, miasteczka i wsie. Może nie lubiłam to zbyt mocno powiedziane. Cieszyłam oko, zwłaszcza jak dekoracja zrobiona była z gustem, ale zawsze z tyłu głowy miałam myśl, że iluż ludziom można by było pomóc za cenę iluminacji. Rozjaśnić ich świąteczny czas.

Tyle, że za sprawą Tygrysa polubiłam te świecidełka. Synek jest oczarowany miejskimi iluminacjami. I ja dałam się ponieść tej miłości. I nawet zgodziłam się na kilka fotek z rzeczonymi w tle. Priorytety przy dziecku nieco się zmieniają. Już dawno tak po prostu nie spacerowałam ulicami miasteczka. Nie powiem, żeby miejskie dekoracje zachwycały (poza bombkami ze zdjęcia), ale odnajduję w sobie wewnętrzne dziecko i ciszę się razem z Dzieciem. Na szczęście nie obowiązuje nas codzienny spacer. Nie to, że mam coś przeciwko, ale zwykle spieszymy do domu, żeby odpalić piec. Chłopakowi zwykle wystarcza oglądanie miga zza okien samochodu w drodze od dziadków. Mam nadzieję, że uda nam się jeszcze dotrzeć do Białegostoku, pospacerować ulicami miasta i podziwiać naprawdę piękne iluminacje.




Póki co cieszymy oczy naszymi domowymi lampkami. Wieczory umilamy sobie serialem. Mamo z DużegoBrązowego Domu dałaś słowo i rzeczywiście The Crown jest dobrym filmem, oczywiście zaraz po Downton Abbey :) A jak nie zaśniemy zaraz po projekcji, umilamy sobie czas lekturą, w tematyce świątecznej. To pierwsze książki, które zapiszą się na tegoroczną listę. Poprzedni rok zakończyłam na 28 lekturach. Zważywszy na okoliczności i średnią krajową nie jest to zły wynik. A jak dodam, że niektóre miały po 600 stron, to jest całkiem przyzwoity. I tego się będę trzymać :)



Jak wiecie na naszym drzewku dominują ozdoby wykonane własnoręcznie. Szklanych bombek jest zaledwie kilka, ale z każdym rokiem będzie ich przebywać. Postanowiliśmy każdego razu obdarowywać Tygrysa bombką. W zeszłym roku było to Dzieciątko, w tym Anioł Stróż.







18 komentarzy:

  1. Ja z kolei zawsze te iluminacje lubiłam - a przy Bąblu tylko się w tym moim "lubieniu" utwierdziłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja dołączam już do grona miłośników światełek :)

      Usuń
  2. Podziwiam ostatnio zdjęcia z parku oliwskiego wrzucane na insta! Piekne są tam świecidełka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam świecidełka wciąż lubię, mimo że licznik bije nieubłaganie :). Pomysł z bombkami dla malucha super, zawsze można dać w prezencie jak już własną rodzinę założy i o ile wcześniej nie wytłucze :). Za The Crown muszę się zabrać, ale wciąż w niedoczasie..od nowego roku..bleee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego na wszelki wypadek uwieczniam bombki na fotografiach :) My twardo codziennie po odcinku, ale inne rzeczy czekają na swój czas :)

      Usuń
  4. to prawda zupełnie inaczej się patrzy na wszystko kiedy ma się dzieci zmieniaja sie piorytety...a ozdoby piękne zdolna jesteś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miły komplement. Lubię takie robótki i światełka już też :)

      Usuń
  5. Ja od zawsze lubiłem i lubię światełka na choince jak i w innych miejscach :) To fakt , przy dzieciach zmienia się punkt widzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wyżej - ja już też. Jeszcze mi się tylko z fajerwerkami nie zmieniło, choć kto wie, co będzie za rok? :)

      Usuń
  6. Ja od dziecka kochałam świąteczne świecące ozdoby dookoła i to dziecko zostało nadal we mnie :)
    Zdjęcia na tle bombek świetne!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wreszcie mamy zdjęcie we Troje. Statyw to świetna sprawa, choć trochę waży, ale już dawno przyzwyczaiłam się do jego noszenia.

      Usuń
  7. Lubię bardzo ten świąteczny okres, te wszystkie świecące się lampki i pozapalane świece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To one tworzą świąteczny nastrój.

      Usuń
  8. Nie dość ze wpis przegapilam, to jeszcze zazdroszcze tej Wasej super sesji zdjeciowej.
    My szklanych ozdob nie mamy, bo skoeo plastikowe spadają z choinki (gdy ta juz podeschnie), to tym bardziej te szklane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko nam się zdarzają takie sesje we troje. Szewc bez butów chodzi :) Na naszej choince jedynie 4 szklane bombki, choć w tym roku przygarnęłam dwa pudełka bombek po babci, więc pewnie za rok się pojawią, bo przywołują wspomnienia.

      Usuń
  9. Jestem przekonana, że Szczawnicą twój syn byłby również oczarowany, a to za dużą sprawą mieszkańców, którzy oświecili swoje domy ... Nasz Młody jest nimi zachwycony, mimo, że jest już starszy ... zresztą nie tylko on :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ignas je uwielbia😊 a I ja nie mam Nic przeciwko

    OdpowiedzUsuń