Ducite solicitae quam iucunda oblivia vitae...
Nasze okolice, choć piękne, mają jeden minus. Wszędzie mamy daleko, a do tego dziecko (choć w tym akurat nie jesteśmy jak mniemam odosobnieni), które nie lubi podróżować. Na szczęście dość szybko zapominamy o marudzeniu i ruszamy w kolejną krótszą lub dłuższą podróż.
Dni umykają. Plan zapisania wrażeń z wyjazdu do stolicy podczas zwolnienia nie wypalił. Dołączył do mnie Tygrys, a chorowanie z chorym dzieckiem nie sprzyja wypoczynkowi, o innych rzeczach nie wspomnę. Czas nadrobić zaległości, kiedy zdrowie już dopisuje.