Kolejny poranek w Krakowie rozpoczęliśmy od spotkania ze smokiem. Nie pierwszego już, ale z racji na wczesną godzinę Tygrys miał go tylko dla siebie. Udało się nawet zrobić rodzinne zdjęcie z symbolem Krakowa dzięki życzliwości przechodzącego turysty. Od smoka ruszyliśmy na Wawelskie Wzgórze. Wszak nie wszystko jeszcze na nim obejrzeliśmy przy poprzedniej wizycie.