środa, 13 lipca 2016

Tu na razie jest pastwisko...

ale będzie nasz domisko. Może raczej domeczek. 

Okazuje się, że marzenia się spełniają. Tyle, że nie same. Trzeba im trochę pomóc. Wszystko zaczyna się od decyzji, a potem wystarczy działać. Decyzja zapadła rok temu. Mniej więcej w tym czasie na poprzednim blogu napisałam, że zamierzamy dokonać poważnej zmiany w życiu. Trochę się nam przeciągnęło. Nie wsłuchaliśmy się w siebie (a raczej ja nie posłuchałam Tatatu) i zaufałam bliskim. Mieliśmy osiąść w miejscu związanym z moim dzieciństwem, z masą wspomnień, pachnącym dzikim bzem, sadzonym jeszcze przez dziadka i w miasteczku, co ze względu na mój brak prawa jazdy było świetnym rozwiązaniem. Niestety w naszym przypadku potwierdziło się przysłowie, że z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu. Szkoda, bo miejsce jest fajne, a z każdym miesiącem będzie popadało w ruinę. Ale wierzę, że w życiu nie ma przypadków. Szkoda tylko, że tak długo daliśmy się zwodzić. Straciliśmy rok, ale po podjęciu kolejnej decyzji - szukamy nowego miejsca dla nas i Tygrysa - w kilka tygodni nam się udało. Powoli spełniamy to nasze marzenie.


Tak sobie myślę, że sprawcą całego zamieszania jest nasz Synuś. To dzięki Niemu spełniają się nasze marzenia. To najważniejsze - sam On i te mniejsze. Pamiętam, jak kiedyś (w czasach przed Tygrysem) myślałam sobie - jak fajnie byłoby wstawać wcześniej, wtedy dzień byłby dłuższy. Mówisz masz. Dzień zaczynamy ok. 5 i jest faktycznie dość długi. Cisza w naszym mieszkaniu w weekendy aż dudniła. Marzyłam, żeby rozbrzmiewała głosem Dziecięcia. Mówisz masz. Teraz jest dość głośno od płaczów, histerii ale co najważniejsze śmiechu/gadania/śpiewania Synusia. 

Wreszcie zdobyliśmy się na odwagę i spełnienie marzenia o domku, który będzie naszym miejscem na ziemi, które ułatwi nam życie, bo skróci dość znacznie czas dojazdu do pracy. Zawsze myśleliśmy o wsi. Ze względu na to, że nie jestem mobilna, Tatatu wybił mi ten pomysł z głowy, choć pragnienie i tak zostało. Koniec końców ponad miesiąc temu odnaleźliśmy to nasze miejsce właśnie na wsi, ale na tyle blisko miasteczka, że w razie czego dojadę rowerem. Chyba, że zmobilizuję się do zrobienia prawa jazdy. Kto wie?

Póki co okolica wygląda pięknie, ale nawet jak się zabuduje, na wyciągnięcie ręki mamy las, naturę. Przez wiejską uliczkę boisko, przez kolejną plac zabaw. Przy drodze topole, których szum bardzo lubię. Mam nadzieję, że pod okna będą nam podchodziły zwierzaki. Lisa już spotkaliśmy.


Nie pisałam o zakupie działki od razu, bo kłębiły się w nas różne uczucia, chyba ciągle jeszcze są. Przepełnia nas radość, przyćmiona trochę strachami. Przede wszystkim przez zmianami, ale to naturalne. Mieszkamy w mieście, które lubimy, w którym czujemy się dobrze, w którym mamy na wyciągnięcie ręki przybytki kultury, zoo, świetne restauracje i dobrze zaopatrzone sklepy. Ale wiemy też, że na wsi będzie nam dobrze, w miejscu które sami stworzymy, a wyjazd kilkadziesiąt kilometrów dalej to tylko kwestia chęci i organizacji. Są też obawy związane z finansami, wiadomo. Ale wierzę, że podołamy. A ograniczone finanse uruchomiają kreatywność. Wiadomo na pewnych rzeczach nie da się oszczędzać i dalecy jesteśmy od tego, ale wewnątrz możemy już trochę podziałać. I to wnętrze najbardziej mnie przeraża. Nie miałam problemu z zaaranżowaniem naszych 34 m2 w bloku, ale jeśli chodzi o dom nie wiem czy moja wyobraźnia przestrzenna i pomysłowość podołają zadaniu. Wiadomo, że teraz sporo czasu spędzamy szukając inspiracji (na etapie projektowania domu trzeba podjąć już sporo decyzji) i jestem pod wrażeniem, jak wiele osób potrafi stworzyć piękne, niebanalne wnętrza z duszą. Jak wszystko jest spójne, ciekawe, zaskakujące. Mam nadzieję, że i nam się uda.

Mimo tak różnych emocji, czuję wewnętrzny spokój i Boże prowadzenie. Niesamowite jest to, że na tej naszej nowej drodze trafiamy na dobrych ludzi, takich którzy pasują nam mentalnie (mam nadzieję, że to samo napiszę o budowlańcach :). Poprzedni właściciele działki czy architekt, który przy pierwszym spotkaniu sporo nam rozjaśnił. Poszliśmy  do niego z bazą - projektem z sieci, który nam oboju się spodobał (i to tak rzutem na taśmę, bo mieliśmy inne typy), a wyszliśmy z pomysłem domu, w którym już zamieszkałam. Tylko nadal nie ma gdzie trzymać odkurzacza :) Już nie mogę się doczekać, jak będziemy wspólnie z panem M. projektować dom. I oby obyło się bez kłótni, bo przez te kilka lat od remontu mieszkania, wyostrzyły nam się indywidualne gusta. W wielu miejscach się zgadzamy (prosta bryła bez udziwnień, duża strefa dzienna z biblioteczką i jadalnią), ale o inne toczymy spory/dyskusje np. o wygląd schodów. Jednego jesteśmy pewni - chcemy połączyć tradycję z nowoczesnością i to zarówno we wnętrzu, jak i w elewacji budynku. Czy nam się uda? Przekonamy się.

Myśleliśmy o założeniu nowego bloga dokumentującego postępy z prac, poszukiwania inspiracji. Ale raczej nie podołamy. Już teraz dość często brakuje nam czasu. Mam nadzieję, że nie będzie Wam przeszkadzać, jak znajdą się one tutaj, w Tygryskowie. Na pewno blog nie stanie się blogiem wnętrzarskim. Wpisy "okołodomowe" nie zdominują bloga. Nie mamy ani takiego zacięcia, ani pasji, ale miło nam będzie dzielić się z Wami naszymi pomysłami, wytworami... naszym marzeniem, które powoli stają się rzeczywistością. 


A kilka godzin po napisaniu tego posta, okazało się, że mamy gdzie zamieszkać na jakiś czas. Wizja pomieszkiwania u rodziców póki co się oddaliła. Mieliśmy już pierwszego oglądającego mieszkanie do zakupu. A wczoraj dostaliśmy umowę na przyłączenie prądu. To się naprawdę dzieje :) 

32 komentarze:

  1. Wiem już co nieco z naszych maili - ale teraz dzięki takiemu obszernemu wpisowi i dla mnie zaczyna to Wasze marzenie nabierać coraz bardziej realnych kształtów :) Cieszę się razem z Wami i mocno kibicuję, żeby wszystko udało się pomyślnie sfinalizować. A odnośnie Waszych wnętrz jakoś zupełnie się nie martwię - bo z Twoim wyczuciem i talentem sama możesz być dla wielu osób inspiracją i skarbnicą pomysłów !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Kochana. Tych wnętrz mimo wszystko się boję, ale jakby co na szczęście mamy w rodzinie fachowe wsparcie. Uściski

      Usuń
  2. Pięknie się dzieje :)!. Trzymam kciuki! Z ciekawością i przyjemnością będę podczytywać co w "świecie domowym" się dzieje, tu w "Tygryskowie" - wszak i Tygryska sprawa dotyczy :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie myślałam - dom to również Tygrys świat, stąd decyzja, że zostajemy tutaj z wpisami budowlanymi.
      Dziękuje za wsparcie.

      Usuń
  3. Mówisz i masz. Super. Szkoda, że w moim przypadku tak nie działa. ;)
    Mi nie będą przeszkadzały posty na temat budowy domu ponieważ razem z mężem 4 lata temu postawiliśmy dom, który do dziś wykańczamy, ale mam nadzieję, że Wam budowa i wykańczanie pójdzie szybciej. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i w tym projekcie ta zasada zadziała.
      My za bardzo nie mamy czasu - musimy się wyrobić w dwa lata.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Ale super wieści 😃 trzymam kciuki za pomyślny rozwój sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj Kochana, każde mile widziane :)

      Usuń
  5. Super, trzymam kciuki by jak najszybciej udało się zaczął budowę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. O starcie doniesiemy :)

      Usuń
  6. Wspaniale! Trzymam kciuki za pomyslny przebieg budowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy. Przy takim wsparciu, musi się udać :)

      Usuń
  7. Marzenia się spełniają i jesteście tego przykładem :) Piękne zdjęcia i widoki będziecie mieli :) Gratulację i trzymam kciuki za szybkie rozpoczęcie i ukończenie budowy :)I nie musisz zakładać nowego bloga :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wsparcie. Na pewno się przyda.
      Uściski

      Usuń
  8. Najważniejsze, że Wasze miejsce na domowe ognisko już jest! Ja z chęcią będę obserwowała postępy prac budowlanych bo i u nas taka myśl kiełkuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że myśl się rozwinie :) To będzie nam raźniej.

      Usuń
  9. Wow, Kochani! Wspaniałe wieści przynosicie. Ja w ogóle nie lubię tego słowa "marzenia". Kojarzy mi się ono z pewną "nierealnością" wykonania. Wolę więc słowo "plany", bez bliżej określonej przyszłości. I często tak mam, że te marzenio-plany po prostu powoli realizuję.

    Bardzo się cieszę Waszym szczęściem i niech dalej wszystko się tak pomyślnie układa. I chętnie będę oglądała zdjęcia z postępów budowy.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że najpóźniej wiosną będziemy mogli się pochwalić jakimiś postępami.
      Buziaki

      Usuń
  10. Super! Wrzucaj tu i opisuj wszystko,chętnie poczytam. Ja niestety mało sie udzielałam przy budowie-rodziłam wtedy dzieci i teraz dopiero wiem co bym zmieniła a zmieniłabym dużo....No ale jest gdzie mieszkać. Pomyślałam że u budującej mamy znajdziecie dużo wskazówek http://www.budujacamama.pl/search/label/budowa-porady
    Trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest... Pytamy znajomego o rady, a on na to, że w tej chwili zmieniłby wszystko. Dziękuję za link. Kiedyś zaglądałam na ten blog, ale teraz każda rada na wagę złota, a jak wyjdzie, to się okaże, mam nadzieję szybko.
      Dzięki za kciuki :)

      Usuń
  11. Gratuluję! Własny dom to świetna sprawa, a las i rzeczka w pobliżu to już szczyt marzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lasy dookoła i to jedne z większych w okolicy. Rzeczki nie obczailiśmy, ale kilkaset metrów dalej jest stadnina.

      Usuń
  12. Wspaniale sie dzieje!!! :)

    Domyslalam sie, ze bedziecie kombinowac z kupnem/ budowa domu, tylko myslalam, ze raczej odkupicie ten domek stryja, w ktorym pomieszkiwaliscie w zeszlym roku. Podejrzewam, ze rodzina namieszala w tym wlasnie projekcie... :/

    Jak to jednak mowia: nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo. Teraz rusza budowa Waszego wlasnego Domu Marzen! :)

    Chetnie poczytam o budowie i urzadzaniu! W koncu to bedzie bardzo wazna czesc Waszego swiata!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieje i będzie się działo :)
      Na domek stryja nas nie stać :) Tym razem chodziło o rodzinę z drugiej strony, ale nie ma tego złego... A Stryj nam mocno pomógł, znowu udostępni nam miejscówkę.
      Uściski

      Usuń
  13. Wspaniale!! masz rację-dzieci dają kopa i motywację do działania, odwagę do spełniania marzeń ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak patrzymy na Tygrysa z radością biegającego po tym pastwisku, to tylko się utwierdzamy w słuszności podjętej decyzji.

      Usuń
  14. Jupii!!! Super!
    Pewnie, ze marzenia się spełniają .. potwierdzam ;)
    Trzymam kciuki i z chęcią poczytam o postępach prac więc opisuj, w końcu nie dawno też to przechodziłam, więc życzę Wam wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za kciuki. Na pewno się przydadzą - sama wiesz najlepiej. A może jakieś rady?

      Usuń
  15. Myślałam niedawno właśnie o Was i o tym wpisie o domu, zastanawiałam się na jakim jesteście etapie.
    Gratuluję i trzymam kciuki za postępy! W razie czego mogę polecić fajne biuro architektoniczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bardzo wczesnym - staramy się o te wszystkie pozwolenia. Dziękujemy za biuro. Na miejscu znaleźliśmy człowieka, który będzie wszystko prowadził, od projektu po budowę. A kciuki mile widziane. :)

      Usuń
    2. Hej, tak bardzo ucieszył mnie Twój wpis :). Cieszę się razem z Wami z tego Waszego azylu, który chcecie stworzyć :). Jestem dobrej myśli, że dojdziecie do kompromisu. My podobnie jak Wy - znaleźliśmy też swoje miejsce, ale z budową musimy poczekać - jest to niezależne od nas. Mnie nie będą przeszkadzać posty dotyczące budowy - to Ty jesteś autorką bloga i Ty go decydujesz co chcesz pisać :). Trzymam kciuki, pozdrawiam

      Usuń
    3. Dziękuję za tak miłe słowa i wsparcie. Z budową nie chcemy zwlekać, bo codziennie tracimy 2 godziny w aucie. Mam nadzieję, że okoliczności się zmienią i Wy ruszycie z budową.
      Pozdrawiam

      Usuń