piątek, 4 marca 2016

Pudełko wspomnień Mamatu

Niejedna z Was pisała o skarbach Waszych Pociech ukrytych w pudełku wspomnień. My też gromadzimy pamiątki Tygrysa, które za jakiś czas znajdą miejsce w pudełku przygotowywanym przez Ciocię. Tą samą, która wyczarowała piękny tort na pierwsze urodziny. Pudełko wspomnień Tygrysa nie będzie pierwszym w naszym domu. Każde z nas ma takie. Do tego dochodzi drewniany kuferek ze skarbami z naszego wspólnego życia.

Pomyślałam sobie, że dziś uchylę rąbka tajemnicy, co kryje się w pudełku Mamatu. Rąbka, bo nie sposób pokazać wszystkiego. Karton, mimo że nie jest zbyt wielkich rozmiarów, pomieścił w sobie moje pamiętniki, kalendarze z wielu lat, świadectwa szkolne, pamiątki z wakacyjnych wyjazdów, zeszyty szkolne z języka polskiego (w dość ograniczonej liczbie, większości pozbyłam się jakiś czas temu), pocztówki i listy (z czasów, kiedy dość często korzystało się z usług poczty). Wreszcie pierwszy dowód osobisty, indeks, legitymacja studencka. I przedmioty, które mogłabym nazwać osobliwościami (jeden za chwilę pokażę) np. naklejka z wizerunkiem lalki Barbie z pudełka po maśle orzechowym, które wtedy było rarytasem. Sama nie wiem dlaczego znalazły się wśród moich skarbów. Widocznie miały jakąś wartość, a teraz szkoda mi je wyrzucić.



Najstarszymi skarbami w moim pudełku są opaska ze szpitala, nieco sfatygowana książeczka zdrowia oraz pamiątki z Chrztu: koszulka i chrzczonka. Jedyną pamiątką z okresu przedszkolnego jest pierwszy zeszyt do religii, którego prowadzeniem zajmowali się Rodzice. Pewnie sami byliby dziś zaskoczeni swoją kreatywnością. Te szlaczki wokół obrazków… Także ta wielka piątka z uśmiechem należy się właśnie Im. Tak się składa, że zachowały się chyba wszystkie moje zeszyty do religii. Kolejny, z czasów pierwszej Komunii z rysunkiem, który wyszedł spod ręki Dziadka Tygrysa. Zachowały się też pojedyncze pamiątki od bliskich z okazji Komunii, aplikacja z mojej sukienki, różaniec (zwróćcie uwagę na to, że wtedy kolorem dziewczynek był niebieski)  i przypinka z pielgrzymki Jana Pawła II do Lublina, w której miałam okazję wziąć udział. I jeszcze ulubiona książeczka z dzieciństwa „Pan Maluśkiewicz i wieloryb” ze znanej serii „Poczytaj mi mamo”.


W pudełku mam też pamiątki, które kojarzą mi się z bliskimi. Z moim ukochanym Dziadkiem: rozkładany kwiat z bibułki prasowanej i album z naklejkami z batoników Koukou Roukou. Od Babci otrzymałam obrazek MB Częstochowskiej z 1948 r., który towarzyszył mi w dzieciństwie podczas modlitwy oraz piękny modlitewnik z przełomu XIX i XX wieku w skórzanej oprawie. Należał jeszcze do mojej prababci. Z okresu szkolnego zachowały się dwa pamiętniki z wpisami koleżanek, kolegów i nauczycieli. Ten w drewnianej oprawie jest mi szczególnie bliski – to pamiątka z wyjazdu w góry. Przypomniało mi się, że mam gdzieś jeszcze ciupagę do kompletu. Do tego zeszyt ćwiczeń z geografii. Znajdzie się ktoś, kto korzystał z takiego samego? I sama nie wiem dlaczego akurat geografia. Co prawda lubiłam ten przedmiot, ale nie był wiodący. Co poza tym? Tarcza wzorowy uczeń (a co? :); szkolnej ze zrozumiałych względów Wam nie pokażę. Ulubiona gra z dzieciństwa (poza radzieckimi elektronicznymi tzw. jajeczkami). I wreszcie jedno z osobliwości – 100 zł zapakowane przez maszynę do pakowania wędlin – zapowiedź nowego. Do niedawna w pudełku były misie, o których pisałam tutaj. Teraz zagościły w pokoju Tygrysa. I jeszcze kolekcja opakowań po czekoladach, a raczej wyrobach czekoladopodobnych.


Żałuję, że nie przetrwało więcej pamiątek z czasów przedszkolnych i wczesnoszkolnych, na przykład choć jeden rysunek (nieśmiałe pociągnięcia są w zeszycie z przepisami mojej Mamy, może znalazłyby się jeszcze laurki)  czy zeszyt z pierwszymi literkami. Szkoda, że o tym Rodzice nie pomyśleli. Przypominam sobie, że w starszych klasach podstawówki prowadziłam tzw. Złote Myśli i zeszyty z wycinkami z gazet o Dynastii (jest tu jeszcze poza mną ktoś, kto oglądał ten serial czy średnia wieku jest sporo niższa :) i moich ulubionych zespołach/wokalistach. Nie wiem, co się z nimi stało. Chętnie bym do nich zajrzała. Choć z drugiej strony, liczba kartonów albo ich objętość pewnie znacznie by wzrosła :)


Prawdziwe skarby są też w pudełku Tatau. Może kiedyś zdecyduje się je pokazać. 

18 komentarzy:

  1. Super pamiątki. Miło jest zajrzeć do takiego pudełka i powspominać.Większość moich rzeczy z dzieciństwa jest u rodziców. Może kiedyś pozbieram je stworzę takie swoje pudełko.
    Również mam opaskę ze szpitala. A różaniec jest bardzo podobny do tego, który do Pierwszej Komunii miała moja mama. Przetrwał tyle lat i ani razu się jej nie porwał.
    Pamiętam zeszyty ze złotymi myślami. U nas zbierało się jeszcze kolorowe karteczki z obrazkami, a potem takie kartki wpinane do segregatora. Oczywiście pamiętniki z wpisami od koleżanek, kolegów także mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie karteczki. Ten etap też przerabiałam. Chyba siostra ma gdzieś jeszcze część mojej kolekcji.

      Usuń
  2. Rewelacja- u mnie w rodzinie nie było aż takiego kultywowania czwórki dzieci, więc pamiątek nie mam, ale jesteśmy wszyscy bardzo blisko, więc wspominki to nasze podróże w przeszłość:) Ja na pewno dla J założę takie pudełko- już nawet Dziadkowie kupili idelane, oczywiście z Frozen- niech pamięta o swojej pierwszej fascynacji:):):) Ściskam i udanego weekendu życzę. A w góry zapraszam do nas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak patrzę na te pamiątki, to większość sama zachowałam. Dlatego są pewne braki. Cieszę się, że rodzice, a raczej Mama przechowała te szatki z Chrztu.
      A tak jak piszesz - najważniejsze jest to, co w sercu.
      I Wam dobrego weekendu.
      A tym zaproszeniem kusisz, oj kusisz :)

      Usuń
  3. Niesamowity zbiór. Ja niestety większości tego typu rzeczy pozbywałam się na bieżąco - zachowałam przede wszystkim zdjęcia, stare pamiętniki i notatniki z cytatami, a i moi rodzice nie pomyśleli o tym, by mi coś jeszcze na pamiątkę dzieciństwa pozostawić (raczej nie należą do sentymentalnych osób i nie przywiązują wielkiej wagi do tego typu przedmiotów, za które ja sama naprawdę wiele bym teraz dała).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja będę musiała pilnować się, żeby nie przesadzić przy zbieraniu pamiątek dla Tygrysa. Najchętniej zbierałabym wszystko i do tego robiła odlewy rączek i stópek parę razy w roku. Na szczęście Młody jest oporny :)

      Usuń
  4. U mnie to były karteczki, kapsle z Lay's i takie małe figurki pokemon , które zbierałam. Nawet zeszyt ulubionego zespołu miałam i tam wszystko o zespole wklejałam. Pamiętam pierwszą Laurkę dla rodziców. Narysowałam wtedy chyba wiewiórkę :D tata gdzieś chyba schował. Zapytam. Ostatnio oddał mi opaski ze szpitala. Pozatym mama gdzieś posiada pamiątki z komunii, a o wcześniejszych czasach nie wspomnę. Ona nie patrzy wstecz. A szkoda. Dlatego tak ważne jest dla mnie zbieranie pamiątek malutkiej. Myślę, że to ważne. Z tych pamiątek tworzy się cudowną historię.
    Piękne te Twoje pamiątki. Ach.. Mam też pamiętnik z wpisami koleżanek :)
    Wszystko u Ciebie ma takiego ducha, cudowny obrazek.. Wyjątkowa pamiątka.. <3
    Ściskam mocno! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbieraj Kochana. Na pewno Dzieci z przyjemnością będą kiedyś wracać do tych pamiątek, tak jak my teraz.

      Usuń
  5. Ja z racji ciągłych przeprowadzek pozbywam sie rzeczy zostwiam zdjęcia i pamiatki ktoe nie zajmuja za dużo miejsca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy przeprowadzkach wiele rzeczy już wyrzuciłam, ale są takie z którymi nie potrafię się rozstać.

      Usuń
  6. Doskonale pamiętam takie ćwiczenia z geografii, Dynastię też oglądałam, aaa i ten obrazek w zeszycie do religii :). Z tym, ze u mnie, ojć! to już w szkolnym zeszycie...:)Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. I my mamy takie pudełko - dwa nawet, dla każdego SMoka oddzielne, opasek ze szpitala też się nie pozbyłam - mam nawet pierwsze, ściete włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My postrzyżyny też mamy za sobą i oczywiście kosmyk zostawiliśmy.

      Usuń
  8. O rany!!! Ale super. I wiesz co? Natchnęłaś mnie! Musze koniecznie zacząć robić takie nasze rodzinne pudełko, coś co po latach nas wzruszy, rozśmieszy...
    Pięknie. Świetny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Dynastia, odznaka... znam, znam :)

      Usuń
  9. Ja jestem bardzo sentymentalna i mam mnóstwo takich rzeczy, nie tylko moich ale także mojej mamy, a nawet po babci. I mam wszystkie trzy nasze sukieie ślubne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie. My też mamy sporo pamiątek po przodkach. To kolejne dwa pudła, o których nie wspomniałam :)

      Usuń