sobota, 12 grudnia 2015

Śpiewamy z książeczkami

Jakiś czas temu pisałam o tym, że mimo w miarę przyzwoitych możliwości wokalnych, miałam problem ze śpiewaniem Tygrysowi. Fałszowałam, jak mało kiedy. Chyba za bardzo się starałam :) Z pomocą przyszły mi książeczki dla dzieci, które sprawiły, że się przełamałam i muzykowanie z Synkiem stało się przyjemnością.

Tyle dobrego, a książki naprawdę niepozorne. Zaledwie kilkustronicowe, niewielkiego formatu. Za to ze świetną zawartością. Wydawnictwo Muchomor miało doskonały pomysł wypuszczając książeczki nie tylko do czytania i oglądania, ale również do śpiewania. Któż z nas nie pamięta z dzieciństwa takich piosenek, jak Stary niedźwiedź mocno śpi, Jedzie pociąg z daleka czy Jadą, jadą misie. Właśnie te tytuły znalazły się w serii wydanej przez Muchomora i w tygrysiej biblioteczce.  Oprócz nich mamy dwie książeczki z piosenkami tradycyjnymi: Gdzieżeś ty bywał czarny baranie i Krakowiaczek jeden.


Atutem całej serii są świetne obrazki polskich ilustratorów. Wesołe, sprawiające wrażenie narysowanych dziecięcą ręką. Wystarczy spojrzeć na choinki w Misiach czy Baranie. Ale to tylko złudzenie. Ilustracje są naprawdę wypracowane i genialne w swojej prostocie. Ich autorka Agnieszka Żelewska sprawiła, że buzia Tygrysa, ale również moja na ich widok sama się uśmiecha. Do tego krótki, znany każdemu tekst umieszczony dość swobodnie, nadający obrazkom dynamizmu, wręcz zachęcający do łobuzowania z misiami czy uciekania od niedźwiedzia.

 

Wśród tych pięciu książeczek wyróżnia się Pociąg z ilustracjami Ewy Kozyry – Pawlak, znanej z gałgankowych szytych obrazków. W naszej biblioteczce mamy już inną pozycję tej ilustratorki Zagadki od Sasa do Lasa. Bardzo podobają mi się prace Pani Ewy. Pewnie dlatego, że są inne. 



Zastanawiam się, którą książeczkę lubi najbardziej Tygrys. Za każdym razem inną. Co chwilę podsuwa mi inny tytuł. Dobrze, że znam teksty na pamięć, bo częstotliwość zmiany jest tak szybka, że bez znajomości tekstu nie zdążyłabym przeczytać słów :) Tygrys uśmiecha się do misiów, nawet do niedźwiedzia, który jest nieco przerażający, za to ma uroczą kołderkę w pszczoły. Synuś bardzo lubi tekst Trzecia godzina – niedźwiedź łapie!, bo po nim zwykle następują łaskotki. Upodobał sobie konduktora z Pociągu. Chyba dlatego, że tak jak Mamatu ma okulary. Pokazuje też pieska. Jeszcze nie łapie, że zwierzak siusia pod semaforem  :)




Bardzo żałuję, że nie udało nam się zgromadzić wszystkich tytułów z tej serii. Są, a raczej były jeszcze cztery: Miała baba koguta, Przybieżeli do Betlejem, Ptaszek z Łobzowa, Tańcowały dwa Michały. Przekopałam internet, ale są nie do dostania. Szkoda, że nie ma wznowienia. Żałuję szczególnie koguta, bo Tatatu bardzo lubi. A i kolęda byłaby jak znalazł za chwilę. 

16 komentarzy:

  1. O, to u mnie inaczej- stado słoni przebiegło po moich uszach, i wszyscy, dosłownie wszyscy mówili mi, że śpiewać nie powinnam, a żeby śpiewać dziewczynkom i z nimi, nie miałam/nie mam problemu. Tyle, że... musimy być same :) A seria bardzo fajna, Lilce też pewnie by się spodobała.
    Pozdrawiamy i miłej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, nie ważne jak, byle Mama śpiewała. Mojej Mamie słoń nadepnął na ucho, ale buzia mi się uśmiecha, jak się nie przejmuje i śpiewa Tygrysowi własna aranżacje dziecięcych kawałków.
      Książeczki są naprawdę fajowe :)

      Usuń
  2. Ja braki wokalne (i to duże) nadrabiałam youtubem i Zet kids:) Książeczki są bardzo fajne, książka zawsze jest jednak lepsza niż komputer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I u nas YT rządzi, zwłaszcza jak mamine gardło już nie daje rady. Książki są w tym momencie ulubionymi.

      Usuń
  3. Oj, ja ze śpiewaniem to ciężko wypoadam, chociaż się staram i próbuje nie fałszować xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla Córci nie ważne, jak śpiewasz. Ważne, żebyś śpiewała. Kochana Mama może fałszować :)

      Usuń
  4. Hej:) Podsylam Ci linka do aukcji w szlachetnym celu - bo dochod idzie na prywatne przytulisko dla psich staruszkow:) Wypatrzylam tam obrazki z ptakami (akwarelki chyba) - moze cos jeszcze znajdziesz dla siebie/Tygryska:)

    http://pelnialatawdomutymianka.blogspot.com/2015/12/swiatecznosci.html#comment-form

    Mozna rozsylac dalej:) Ori robi dobra robote dla podopiecznych:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajne książeczki, szkoda, że już niedostępne. ja raczej zdolnościami wokalnymi grzeszę, ale i tak moja najmłodsza córcia od zawsze kochała jak Jej się śpiewało, obojetnie co, nawet to jak własnie zmieniam jej pieluszkę i zakładam bodziaka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głos mamy, nieważne jaki, jest najpiękniejszy :)

      Usuń
  6. U nas śpiewy nie mają końca :) W odniesieniu do niemal każdej sytuacji, zabawki, każdego obrazka w książeczce, każdego przedmiotu codziennego użytku Bąbel domaga się ode mnie jakiejś piosenki; często na prędce przeze mnie wymyślonej i - jak się łatwo domyślić - zupełnie bzdurnej ;)Książeczki świetne - może jeszcze doczekacie się wznowienia (a może warto wystosować w tym temacie maila do wydawcy?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mały muzyk Wam rośnie. I dobrze. Nasza przyjaciółka, która śpiewa w chórze, zawsze się cieszy, jak Młody coś tam po Swojemu podśpiewuje :)
      Też myślałam o mailu do wydawnictwa, ale mamy już tyle książek, że bez tych kilku jakoś przeżyjemy :)

      Usuń
  7. Hehe ja wcześniej się bałam śpiewać publicznie, a odkąd się pojawiły dzieci, to nie mam oporów :) teraz śpiewamy razem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jednak stres tak zżera, że o publicznym śpiewaniu nie ma mowy. Nawet Tygrys tu nie pomoże. A głupio by było wyjść i recytować zamiast śpiewać. Ja z nerwów zapominam melodię.

      Usuń
  8. lubię śpiewać :D sama sobie pod nosem, ale kiedyś swoim dzieciom na pewno będę śpiewać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię śpiewać. Zamiłowanie do muzyki wyniosłam z rodziny mojego taty. I to jedna z nielicznych cech wobec której się nie buntuję :)

      Usuń