Grudzień to czas dłuższych wieczorów, ciepłych koców i gorącej herbaty. A do tego idealna jest książka. Tego się trzymam i faktycznie, pod koniec roku sporo przeczytaliśmy. Były historie świąteczne, zabawne opowieści, trochę refleksji i mnóstwo ilustracji, które zatrzymywały nas na dłużej. Zobaczcie sami, co wpadło w nasze ręce.
1. Jeff Kiney, Dziennik Cwaniaczka, tom 14; Wydawnictwo Nasza Księgarnia
lokalna biblioteka, czytane po raz pierwszy
O Cwaniaczku pisałam już w poprzednich podsumowaniach. Pozostał nam jeszcze jeden tom, do zamknięcia całej serii. To była ciekawa i zabawna przygoda. Czasem warto sięgnąć po lżejszą lekturę, chociaż ta na pozór wydaje się taka. Sporo w niej sytuacji z życia nastolatka i jego rodziny, które bawią, ale znajdują odzwierciedlenie w codzienności.
2-3. 12 opowieści o przyjaźni. Polscy autorzy o tym, jak tworzyć dobre relacje, 12 ważnych opowieści, Polscy autorzy o wartościach; Wydawnictwo Publicatdomowa biblioteczka i lokalna biblioteka, czytane po raz pierwszy i kolejny
Wydawało mi się, że Tygrys jest już za duży na tę serię, ale przyniosłam z biblioteki najnowszą część, po czym sam wyciągnął z domowej półki inną. Bohaterowie książek są młodsi od Synka, ale sytuacje, w których się znajdują czy problemy z którymi się mierzą są uniwersalne. Opowiadania są nierówne, jedne bardziej się nam podobają, inne mniej, ale z pewnością dają punkt wyjścia do rozmów.
4-5. Michał Rusinek, Wierszyki domowe i Wierszyki świąteczne; Znak emotikondomowa biblioteczka i lokalna biblioteka, czytane po raz kolejny i pierwszy
Rzadko sięgamy po wiersze, ale jeśli już będą to utwory Michała Rusinka z ilustracjami siostry autora Joanny. Do "Wierszyków domowych" mam ogromny sentyment. To jedna z pierwszych książek, którą kupiłam dla Tygrysa, oczekując na telefon z Ośrodka Adopcyjnego. "Ciąża adopcyjna" ma to do siebie, że płeć czy wiek dziecka stanowią jedną wielką niewiadomą. Nie mogłam kupować ubranek, ale za to mogłam kompletować biblioteczkę naszego dziecka. A "Wierszyki domowe" są idealne i dla maluszka i dla starszego czytelnika. Sama jestem nimi zachwycona. Podobnie, jak najnowszymi "Wierszykami świątecznymi". Przeczytałam je nie tylko Synkowi, ale sama nie wiem ile razy dla siebie. Mają w sobie wiele mądrości, ciepła i skłaniają do refleksji.
6. Michał Rusinek, Wytrzyszczka; Znak emotikonlokalna biblioteka, czytana po raz pierwszy
Kolejny Rusinek, a raczej Rusinkowie i świetny pomysł na wierszyki. Pewnie nie raz podczas jazdy zdarzało się Wam wyłapywać dziwne/śmieszne nazwy mijanych miejscowości, albo zastanawiać się nad ich znaczeniem. I o tym są kolejne wierszyku Pana Michała. Pełne humoru, ale i sporej dawki wiedzy. U nas już procentuje podczas gry w "Państwa-miasta".
7. Katarzyna Pruszkowska - Sokalla, Niezwykłe drzewko. Świąteczna opowieść w 24 rozdziałach; Wydawnictwo Zielona Sowalokalna biblioteka, czytana po raz pierwszy
"Niezwykłe drzewko" towarzyszyło nam w czasie grudniowego oczekiwania na Święta Bożego Narodzenia. Książka podzielona jest na 24 opowiadania, więc każdego dnia czytaliśmy jedno; z ciekawością, ale bez pośpiechu, celebrując tę małą codzienną przyjemność. Główny bohater jest młodszy od Tygrysa, ale mierzy się z wyzwaniami, które i dla naszego Synka byłyby trudne, dlatego łatwo było mu się z nim utożsamić. Bardzo podobało nam się też to, że historia dzieje się współcześnie, a jednocześnie zabiera nas w przeszłość - to motyw, który szczególnie lubimy. Polecamy na tegoroczny Adwent.
8. Julianna Wołek; Wołek i osiołek. Powiastka tradycyjna; Wydawnictwo Wołek i Osiołekzaprzyjaźniona biblioteczka, czytana po raz pierwszy
Jak tylko zobaczyłam zapowiedź tej kartonówki przepadłam. Elżbieta Wasiuczyńska jest jedną z moich ulubionych ilustratorek, od czasów, gdy dawno temu z Tygrysem poznałam "Pana Kuleczkę". Spotkanie z ilustracjami artystki to zawsze prawdziwa uczta dla oka. Tym razem mamy do czynienia z książką wypełnioną nimi po brzegi, co wcale nie oznacza, że tekst schodzi na dalszy plan. Jest go co prawda niewiele, ale obie warstwy doskonale się uzupełniają. Mogę jedynie żałować, że Synek jest już na nią za duży, choć w ramach „testowania” miałam przyjemność przeczytać tę powiastkę Tygrysowi, a potem puściliśmy ją dalej w świat. Teraz młodsi kuzyni będą mogli podziwiać te piękne ilustracje. Właśnie takimi książkami powinni otaczać się najmłodsi.
9. Justyna Bednarek, Stary Testament. Opowieści biblijne; Wydawnictwo Esprit lokalna biblioteka, czytane po raz pierwszy
"Opowieści biblijne” Justyny Bednarek to książka, która oswaja trudne, czasem skomplikowane historie Biblii i przybliża je w sposób przystępny i zrozumiały dla najmłodszych. Opowiadania są przedstawione z dziecięcej perspektywy, pełne barwnych postaci i wydarzeń, choć tych najbardziej znanych. To świetny sposób, by młodszy czytelnik mógł poznać biblijne historie w formie bliskiej jego światu. Ilustracje w tej książce różnią się od większości opracowań Biblii, zwłaszcza tych anglojęzycznych, gdzie grafika bywa kolorowa i „słodka”. Tu są bardziej symboliczne, wymagają rozmowy i wspólnego przegadania z dziećmi, co czyni lekturę jeszcze ciekawszą. My czekamy opowieści z Nowego Testamentu.
10. Paweł Beręsewicz, Poczet psujów polskich; Wydawnictwo Literaturadomowa biblioteczka, czytana po raz nie wiem już który
Cieszę się, że Tygrys wyciągnął z półki książkę Pana Pawła, bo to jedna z moich ulubionych współczesnych książek. „Poczet psujów polskich” jest osadzony w historii, ale podany w sposób tak zabawny i przewrotny, że spodoba się naprawdę każdemu. Autor w sprytny sposób łączy fakty historyczne z humorem, a postaci „psujów” stają się wyjątkowo barwne i zapadające w pamięć. W naszym domowym słowniku swoje miejsce mają już teksty psujów, a na pewno zachęcają do większej uważności, szczególnie kiedy pada: nawet placem tego nie tykaj. Dlaczego? Przekonajcie się sami.
11. Mac Barnett, Pierwsza gwiazdka Świętego Mikołaja; Wydawnictwo Dwie Siostry
lokalna biblioteka, czytane po raz pierwszy
Kolejna książeczka, bardziej dziecięca w treści, choć wcale nie infantylna, którą testowałam z Tygrysem. Tym razem nie pod kątem prezentu dla kuzynów, lecz warsztatów dla dzieci. I okazało się, że wiek wcale nie jest tu wyznacznikiem. W okresie świątecznym każda opowieść tego typu sprawdzi się świetnie, a ta ma w dodatku coś wyjątkowego: przepiękne, malarskie ilustracje, które wprowadzają w magiczny, świąteczny nastrój.domowa biblioteczka, czytane po raz pierwszy
To nasze kolejne spotkanie z „Mysią Doliną”, tym razem osadzone w świątecznej scenerii. Ręcznie wykonani i sfotografowani bohaterowie są po prostu uroczy. Każdy ma dopracowane detale (chyba bardziej zachwycają mnie niż Synka). To sprawia, że przyglądanie się im to prawdziwa przyjemność. Już wcześniej pisałam, że dla mnie numerem 1 i pierwowzorem jest „Mysi domek” Kariny Schaapman, ale myszki w podlaskim wydaniu mają w sobie równie dużo uroku i ciepła.
Grudniowy czas sprzyjał czytaniu, a ja muszę przyznać, że miałabym ogromny problem z wyborem książki numer jeden. Każda z przeczytanych pozycji wniosła coś wyjątkowego do mojego życia, bo każda jest zupełnie inna. Ale najbardziej potrzebna w tym momencie okazała się „Wczoraj byłaś zła na zielono”. Książka, do której na pewno jeszcze kiedyś wrócę. A na Was która książka w ostatnim czasie zrobiła największe wrażenie?
Jestem na bieżąco z książkami. Oby ten stan utrzymał się w nowym Roku :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz