Sama
pamiętam z dzieciństwa, jak fascynowały mnie różne zakamarki kościoła. Jako
scholanka miałam czasem okazję być w miejscach na co dzień niedostępnych. Na
tzw. chórze, dzwonnicy czy wieży. Jak byłam starsza, dzięki znajomości z pewnym
organistą, miałam też okazję zobaczyć od
podszewki piękny, barokowy kościół w mojej okolicy. Największe wrażenie zrobiły
na mnie, na co dzień niedostępne, krypty
i sala wysoko za ołtarzem głównym, w której zakonnicy uczestniczyli
w liturgii z zebranymi w świątyni wiernymi. Czasem lubię sobie wyobrażać
tych, którzy byli przed nami, te 200-300 lat temu, zwłaszcza ówczesnych celebrytów. Gdzie siadali, jak wtedy wyglądał kościół i liturgia… Wydłuża mi się wstęp, a to
za sprawą pewnej książki.