Pozostając w temacie stosunków
sąsiedzkich… Od niedzieli cieszymy się spokojem. Może, nie do końca, bo za
ścianą trwa remont, ale odgłosy wiertarki udarowej, są zdecydowanie mniej uciążliwe.
Chociaż wkurzające, jak wypadną w czasie drzemki Tygrysa, tak jak dzisiaj. Ale
nie będę się pyszczyć, bo sami kilka lat temu robiliśmy gruntowny remont i
sąsiedzi (poza dwoma wyjątkami) wykazali się zrozumieniem. Takie to uroki
mieszkania w bloku.