Październik to mój czas, jakoś szczególnie lubię ten czas w roku. A nic tak nie umila jesieni, jak dobra książka. Sporo udało nam się przeczytać, choć z każdym miesiącem zauważam pewną prawidłowość. Proporcje między tym, co czytam sama, a tym, co czytam Tygrysowi, coraz bardzie zmieniają się na moją korzyść. Wiem, że kiedyś to się skończy, ale cieszę się z każdego tytułu.
1-9. Jeff Kiney, Dziennik Cwaniaczka, tom 7-8, 10-13, 15-16, 18; Wydawnictwo Nasza Księgarnia
lokalna biblioteka, czytane po raz pierwszy
Październik upłynął nam pod znakiem Cwaniaczka. Przepadliśmy. Tylko Tygrys był zawiedziony, że nie mogliśmy czytać w kolejności.
lokalna biblioteka, czytana po raz pierwszy
11. Michał Rusinek, Wierszyki rodzinne; Społeczny Instytut Wydawniczy "Znak"
domowa biblioteczka, czytana po raz kolejny
lokalna biblioteka, czytana po raz pierwszy
Październik przyniósł sporo tytułów dla mnie, choć nie wszystkie wywarły takiego wrażenie, jakiego się spodziewałam. Dużo więcej oczekiwałam po „Barcelonie”, liczyłam na lekką opowieść, a dostałam coś na kształt leksykonu. W książkach pani Woydyłło jest wiele mądrości, ale trzeba ją sobie dawkować, bo lubi się powtarzać. Zdecydowanie za dużo jak na jeden miesiąc. Moim numerem jeden w październiku, a być może i w ścisłej czołówce roku jest „Jedyna”. Postać Karoliny Lanckorońskiej bardzo mnie porusza. Z dużą ciekawością sięgnęłam też po biografię Eleonory Plutyńskiej. Choć spodziewałam się więcej faktów bezpośrednio o niej, a mniej krążenia wokół postaci, ale lektura dla mnie ważna, bo w pewnym momencie życia zajmowałam się tkactwem i nawet sama tkałam. Chętnie sięgam również po książki naszej blogowej koleżanki Natalii Przeździk. Na koniec wyróżnię jeszcze jeden październikowy tytuł „Patodeukację” bliską moim przemyśleniom na temat szkoły.













Witaj. Super, że tyle czytacie z Tygrysem. Cwaniaczka kojarzę. My kończymy Muminki w listopadzie. Julka też bardzo lubi książki historyczne i encyklopedie. Uwielbia oglądać Atlas Tatr z panoramami.
OdpowiedzUsuń