piątek, 9 stycznia 2026

Czytelniczy październik

Październik to mój czas, jakoś szczególnie lubię ten czas w roku. A nic tak nie umila jesieni, jak dobra książka. Sporo udało nam się przeczytać, choć z każdym miesiącem zauważam pewną prawidłowość. Proporcje między tym, co czytam sama, a tym, co czytam Tygrysowi, coraz bardzie zmieniają  się na moją korzyść. Wiem, że kiedyś to się skończy, ale cieszę się z każdego tytułu. 

1-9. Jeff Kiney, Dziennik Cwaniaczka, tom 7-8, 10-13, 15-16, 18; Wydawnictwo Nasza Księgarnia 

lokalna biblioteka, czytane po raz pierwszy
Październik upłynął nam pod znakiem Cwaniaczka. Przepadliśmy. Tylko Tygrys był zawiedziony, że nie mogliśmy czytać w kolejności. 



 

10. Michał Rusinek i Kasia Huzar - Czub, Rodzinne rymowanki; Wydawnictwo Trefl Books

lokalna biblioteka, czytana po raz pierwszy
Na domowej półce mamy dwa tomiki wierszy pana Rusinka, dlatego z tym większą chęcią sięgnęliśmy po książkę, której jest współautorem. Niestety tym razem lektura nas zawiodła. Teksty nie trafiły w nasz gust, a przez całość dobrnęliśmy raczej z obowiązku niż z przyjemności.


11. Michał Rusinek, Wierszyki rodzinne; Społeczny Instytut Wydawniczy "Znak"
domowa biblioteczka, czytana po raz kolejny
Po rodzinnych rymowankach sięgnęliśmy po rodzinne wierszyki z naszej domowej półki. To książka, do której mam szczególny sentyment, kupiona w czasie oczekiwania na telefon. Nie wiedziałam wtedy, jaka będzie płeć dziecka, więc zamiast ubranek wybierałam książki, bo te są dobre dla każdego. Już kilkukrotnie wracaliśmy do wierszy pana Rusinka i za każdym razem wszystko się zgadza: humor, celne spojrzenie na codzienność i językowa swoboda autora. To nie są infantylne rymowanki, a jednocześnie trafiają do młodego odbiorcy; mądre, a jednocześnie lekkie, do czytania razem.


12. Andrzej Marek Grabowski, Wojna na Pięknym Brzegu; Wydawnictwo Literatura
lokalna biblioteka, czytana po raz pierwszy
"Wojny dorosłych - historie dzieci" to seria, do której chętnie wracamy. Porusza trudne tematy, ale robi to w sposób przystępny i angażujący, dzięki czemu młody człowiek naprawdę chce słuchać. Tygrys bardzo lubi takie historie i chyba nie jest to przypadek. Ja miałam podobnie, z tą różnicą, że moje opowieści płynęły z ust babci, świadka tamtych wydarzeń. Synkowi pozostają książki.

Październik przyniósł sporo tytułów dla mnie, choć nie wszystkie wywarły takiego wrażenie, jakiego się spodziewałam. Dużo więcej oczekiwałam po „Barcelonie”,  liczyłam na lekką opowieść, a dostałam coś na kształt leksykonu. W książkach pani Woydyłło jest wiele mądrości, ale trzeba ją sobie dawkować, bo lubi się powtarzać. Zdecydowanie za dużo jak na jeden miesiąc. Moim numerem jeden w październiku, a być może i w ścisłej czołówce roku jest „Jedyna”. Postać Karoliny Lanckorońskiej bardzo mnie porusza. Z dużą ciekawością sięgnęłam też po biografię Eleonory Plutyńskiej. Choć spodziewałam się więcej faktów bezpośrednio o niej, a mniej krążenia wokół postaci, ale lektura dla mnie ważna, bo w pewnym momencie życia zajmowałam się tkactwem i nawet sama tkałam.  Chętnie sięgam również po książki naszej blogowej koleżanki Natalii Przeździk. Na koniec wyróżnię jeszcze jeden październikowy tytuł „Patodeukację” bliską moim przemyśleniom na temat szkoły. 








Październik przyniósł różnorodne lektury. Jedne trafiły w mój gust, inne mniej, ale każda coś dała. Podobnie z tytułami dziecięcymi, nawet z Cwaniaczka coś wyciągnęliśmy dla siebie. I tak powoli zbliżam się do nadrobienia zaległości… został już tylko grudzień, więc chyba w końcu będę na bieżąco z lekturą.

1 komentarz:

  1. Witaj. Super, że tyle czytacie z Tygrysem. Cwaniaczka kojarzę. My kończymy Muminki w listopadzie. Julka też bardzo lubi książki historyczne i encyklopedie. Uwielbia oglądać Atlas Tatr z panoramami.

    OdpowiedzUsuń