poniedziałek, 11 marca 2019

Na tropie dinozaurów... cz. II

T-Rex. Wrrrau. Jestem tyranozaurem, mięsożercą bardzo złym, groźnym dinozaurem. Będę wielkie stopy miał, każdy będzie się mnie bał, czy się podobam Wam? To właśnie jestem ja.

Taka piosenka rozbrzmiewa ostatnio w naszym domu. Śpiewa ją cała rodzina tyranozaurów. O przepraszam… Tygrysów :) Znacie zapewne ten stan, kiedy jakaś melodia nie może wyjść z głowy. Tak właśnie jest z tym kawałkiem. Wszystko za sprawą animowanego serialu Dinopociąg, który niedawno odkryliśmy polubiliśmy. Bajka jest idealna dla wszystkich miłośników prehistorii. Dinopociąg zabiera nas w podróż w czasie i przybliża różne gatunki dinozaurów, innych wymarłych zwierząt i roślin. Sympatyczni bohaterowie, świetne dialogi i wpadające w ucho piosenki, sprawiają, że wiedza dotycząca dinozaurów i świata prehistorycznego sama wchodzi do głowy. Mała, Gwiazdka, Sam i Bartek są ciekawi świata. Stawiają mnóstwo pytań i hipotez (oczywiście Tygrysowi też się udzieliło :). Z bajki dowiecie się m.in.... Do czego służą płytki stegozaura? Ile muszą jeść brachiozaury? Dlaczego t-rex musiał być w ciągłym ruchu? Do czego korytozaurowi służył czub? Serial uczy też alfabetu, a nawet radzenia sobie z emocjami. Urocze dinozaury zmagają się z zazdrością, smutkiem, zagubieniem czy złością. Dla rówieśników Tygrysa świetny jest odcinek o kupie. Dinozaurów rzecz jasna, ale przy okazji uczy wsłuchiwania się w siebie, apropo potrzeb fizjologicznych, zgodnie z hasłem gdy musimy to robimy. Może przedstawia świat dinozaurów jako zbyt idealny i ich łupem (tj. obiadkiem) są jedynie owady czy ryby, a przecież każdy nawet najmniejszy miłośnik prehistorii wie, że mięsożercy i roślinożercy w takiej zgodzie nie żyli. Nie przeszkadza to jednak Tygrysowi w odbiorze bajki. W tym momencie woli oglądać takie słodkie dinozaury, a przy okazji sporo się dowiedzieć, niż patrzeć na tą drapieżną stronę ich osobowości.


Dla naszej rodziny ta bajka jest ważna także z innego powodu. Oswaja temat adopcji. Oto poznajemy rodzinę pteranodonów, w gnieździe której wykluł się tyranozaur i tam pozostaje. Choć dzieli te gatunki niemal wszystko (wygląd, tryb życia, jadłospis), tworzą rodzinę, uzupełniają się, wspierają. Jak śpiewa pani Pteranodon to twoja rodzina, mamą jestem ja (...) każdy z nas jest inny, nie ma takich samych, jesteś moim synkiem potrzebujesz mamy.

Przy okazji Dinopociągu wspomnę Wam jeszcze o zabawce, związanej oczywiście z dinozaurami, która od kilku miesięcy jest u nas w ciągłym użyciu. Niewielka, niepozorna, ale wciągająca. Przez trzy miesiące (aktualnie mamy przerwę) wieczór kończyliśmy zabawą z latarką, ale nie taką zwykłą. Latarką, która po włożeniu slajdów zamienia się w projektor i rzuca na ścianę obrazki dinozaurów. Codziennie montowaliśmy jeden krążek (=8 zdjęć) i odbywaliśmy podróż w czasie. Dobrze, że dom się ostał, bo dinozaury strasznie rozrabiały i zjadały to i owo. Polecam Wam ten projektor. Myślę, że każde dziecko będzie miało z nim niezłą frajdę, zwłaszcza że do wyboru są różne zestawy slajdów. Nas teraz korci kosmos.




3 komentarze:

  1. Eliza uwielbiała dinopociąg. A ja oczywiście byłam wkręcona z Nią :) Nie wiem czy znacie bajkę "Harry i wiaderko pełne dinozaurów"? Bardzo fajna, mądra, ciepła. Na youtubie bez problemu znajdziecie.
    Pozdrawiam ciepło.
    Ps. Lila też oczywiście zaliczyła fazę na dinozaury i tak myślę- chyba mało dzieci nie przechodzi tego etapu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje dzieciaki nie lubily jakos szczegolnie Dinopociagu i cale szczescie, bo sama nie moglam strawic tej bajki. ;)

    Latarka jest swietna! Moze sprawie cos takiego Nikowi od "Zajaczka"!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja córka od czasu do czasu oglada tę bajkę. Jak odcinek jest interesujacy to potrafi ją wciągnąć.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń