czwartek, 26 lipca 2018

O króliczku, który postanowił uciec


W każdej domowej/dziecięcej biblioteczce z pewnością znajdą się książki, w których zaczytują się kolejne pokolenia. W naszej jest to „O krasnoludkach i Sierotce Marysi”, której pierwszą właścicielką była babcia Tygrysa. Obok współczesne wydanie „Małego Księcia”, do którego chętnie sięgałam jako nastolatka i z przyjemnością wracam teraz, w dorosłym życiu. W innych domach będzie to „Kubuś Puchatek” czy „Dzieci z Bullerbyn”. Są to książki ponadczasowe, które niosą ze sobą cenne i uniwersalne prawdy o nas samych i otaczającym nas świecie. Książki bliskie każdemu niezależnie od metryki, czasów i miejsca, w którym przyszło nam żyć. To książki, do których sięgały dzieci kilkadziesiąt lat temu, a i niejednego dorosłego także dziś skłaniają do refleksji.

Ostatnio, dzięki wydawnictwu PROMIC trafiłam na kolejną, piękną lekturę dla dzieci, za którą kryje się ciekawa narracja dla dorosłych. Jak wielkie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że Uciekający króliczek jest rówieśniczką wspomnianych wcześniej tytułów. Pojawiła się w 1942 r., na rok przed pierwszym wydaniem książki Exupéry´ego. O ile przemyślenia chłopca i przygody misia zna większość dzieci i dorosłych, o tyle króliczek jak dotąd nie był znany polskim czytelnikom. Dobrze, że wreszcie możemy sięgnąć po historię małego króliczka i jego kochającej mamy.


Był sobie raz mały króliczek, który postanowił uciec. Tak zaczyna się książka. Brzmi znajomo? Ileż to razy podążaliście za swoimi pociechami, które postanowiły uciec. Na spacerze. Na placu zabaw. W sklepie. Dzieci lubią uciekać, a jeszcze bardziej lubią być ścigane, a i tak, co chwilę zatrzymują się, żeby popatrzeć czy mama podąża za nimi. Podobnie młodszy bohater książki. Ucieka od mamy, przybierając różne formy, wcielając się w różne postaci. Zachwyca mnie swoją pomysłowością i inteligencją. Raz jest pstrągiem w strumieniu, raz krokusem w sekretnym ogrodzie, by za chwilę stać się żaglówką na bezkresnym morzu. Ta słowna zabawa w berka to z jednej strony wyraz niczym nieograniczonej wyobraźni dziecka, z drugiej próbowanie się z rodzicem: na ile mogę jeszcze sobie pozwolić i przesunąć granic wolności.

A co na to mama? Nie zniechęca. Nie krytykuje. Nie podcina skrzydeł. Angażuje się w świat dziecięcej wyobraźni i pościg za swoim dzieckiem. Zawsze jednak znajduje sposób na dotarcie do króliczka. Przyznaję, że przy pierwszym czytaniu miałam wrażenie, że ten nigdy nie uwolni się od swojej matki. Z każdym kolejnym przewracaniem stron odebrałam historię zupełnie inaczej. Nie chodzi o to, że gdziekolwiek króliczek pójdzie matka fizycznie będzie obok. Chodzi o to, że niezależnie od tego, gdzie ten się znajdzie, jak ułoży się jego życie, w jakie kłopoty wpadnie, miłość mamy zawsze będzie przy dziecku. Króliczek może przybrać najróżniejsze postaci, może uciec w najdalszy zakątek sekretnego ogrodu, ale nigdy nie ucieknie od miłości mamy. Zawsze będzie czuł jej oddanie i wsparcie. I oto właśnie chodzi nam –  rodzicom. Pewnie, że czasem trudno będzie pogodzić się z drogami, którymi pójdzie nasze dziecko, ale zależy nam na tym, aby króliczek zawsze miał poczucie, że jest kochany i w domu znajdzie mamę/tatę, którzy przytulą i podzielą się książkową marchewką do schrupania. Mam wrażenie, że uciekający króliczek przekomarza się z mamą, nie boi się szukać w wyobraźni coraz to nowych sposobów na wyrwanie się spod jej skrzydeł, właśnie dlatego, że jest kochany. Wie, że jest pewna stała – dom, do którego zawsze może wrócić.




Uciekający króliczek  jest niesamowity w swojej prostocie. Kilkadziesiąt linijek tekstu wplecionych w ciekawą szatę graficzną. Na kolejnych kartach znajdziemy powtarzające się rytmicznie czarno-białe proste rysunki oraz całostronicowe barwne ilustracje. Być może swoim charakterem odbiegają od współczesnych trendów w dziecięcej ilustracji książkowej (pamiętajmy, że powstały blisko 80 lat temu), ale mają coś w sobie. Szczególnie te kolorowe obrazy ze scenami, w których mama królica ratuje swoje dziecko. Rówieśnicy Tygrysa będą mieli przy nich świetną zabawę. Jedni będą poszukiwali króliczka, inni dopingowali go w ucieczce. Dla mnie barwne obrazy są symboliczne. W tej warstwie da się jeszcze wyraźniej zauważyć, że autorce nie chodziło o to, żeby nieustannie podążać krok w krok za dzieckiem, a wspierać je, pomagać, czekać, tulić...Wystarczy spojrzeć na rozkładówkę w odcieniach błękitu, na której króliczek zaopatrzony w żagiel płynie po morskich falach, a mama królica dmucha w jego żagle. Nie podcina skrzydeł, dodaje im wiatru.

Przyznaję, że ta książka jest dla nas bardzo ważna i pomocna. Tygrys nieustannie potrzebuje zapewnienia, że będziemy przy nim, że go kochamy. W króliczej rodzinie odnajdujemy siebie.

autorzy: Margaret Wise Brown
ilustracje: Clement Hurd
format: 220 x 190 mm
stron: 40

22 komentarze:

  1. Bardzo fajna książeczka i skoro daje Tygryskowi to coś, to bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie książki są najbardziej wartościowe.

      Usuń
  2. Dobrze jest, kiedy książka nam pomaga, ubiera w słowa to, co trudne. Też to lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, czego my rodzice czasem wypowiedzieć nie potrafimy :)

      Usuń
  3. Śliczna książeczka, taka z retro klimatem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam te ksiazeczke. :) To znaczy, nie mamy jej, ale kilkakrotnie wpadala mi w rece w ksiegarni. Nie "porwala" mnie jednak i nie kupilam. ;) Ale dobrze, ze pasuje do Waszej rodzinki. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za oceanem jest znana od początku, ale każdy lubi coś innego. Tygrys polubił króliczka :) A najchętniej przygarnąłby takiego do domu :)

      Usuń
  5. Prostota sama w sobie sprawia, że książka jest bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest niewątpliwie zaleta tej książki.

      Usuń
  6. Mamy tę książeczkę. Jest wspaniała. Mama króliczka jest bardzo cierpliwa i wyrozumiała ;) Do tego książka ma ciekawe ilustracje ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdaje się, że to bardzo wartościowa książeczka - która na pewno może być dla wielu rodziców przydatnym drogowskazem, pomocnym w zrozumieniu sensu bezwarunkowej miłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to nie tylko książka dla dzieci. Daje sporo do myślenia nam - rodzicom.

      Usuń
  8. Bardzo ciekawie opisana książeczka :) Chętnie ją poznamy bliżej :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Książeczka zapowiada się ciekawie. Piękne ilustracje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie dzisiejsze, ale podobają się.

      Usuń
  10. Przepiękne ilustracje a i treść też piękna!

    OdpowiedzUsuń